Reklama

Marcin Borchardt wspomina wielkiego mistrza kina

10/09/2011 09:16

Zawsze miał niezwykły dar wyszukiwania aktorów i pracy z nimi o czym wiedzieliśmy tylko z książek i z przekazu od ludzi. I gdy wreszcie byliśmy z nim na planie, to faktycznie dało się odczuć jakim jest ciepłym i otwartym człowiekiem, i takim go zapamiętam - tak zmarłego Janusza Morgensterna wspomina elbląski scenarzysta i reżyser Marcin Borchardt.

6 września br zmarł wybitny reżyser i producent filmowy Janusz „Kuba” Morgenstern. Był twórcą wielu wspaniałych filmów i seriali. Widzom najbardziej w pamięci zapadły jego seriale takie jak „Stawka większa niż życie” czy „Polskie drogi”. Jako reżyser debiutował filmem „Do widzenia, do jutra”. I właśnie ten film sprawił, że wybitny twórca prawie pół wieku później na swojej drodze spotkał elbląskiego reżysera Marcina Borchardta, który wraz z Jerzym Radosem stworzyli film dokumentalny o debiucie reżyserskim Morgensterna.

Pierwsze spotkanie mistrza
- Myśmy spotkali się przed realizacją naszego filmu, czyli w czerwcu 2009 roku - wspomina Borchardt. - To był mój pierwszy kontakt, wcześniej się nie znaliśmy. A potem jeszcze wielokrotnie się spotykaliśmy i to nie zawsze przy realizacji naszego filmu. Dobrze pamiętam także premierę naszego filmu na festiwalu w Gdyni, była cała sala fantastycznych ludzi, aktorów i twórców polskiego kina.

Elbląski reżyser, mimo że Morgensterna znał krótko, bardzo miło wspomina współpracę z mistrzem na swoim planie filmowym. Jak twierdzi, jako aktor był profesjonalistą w każdym calu, co skutkowało tym, że brał pod uwagę sugestię reżyserów, ale samemu także dawał bardzo przyjacielskie podpowiedzi. Fakt, że pracuje się z tak wspaniałym człowiekiem powodował u twórców dokumentu dodatkowy dreszczyk emocji.
- Moje pierwsze wrażenie było takie, że to wspaniały człowiek, który naszą propozycję przyjął bardzo ciepło i wszystkie nasze kontakty były bardzo miłe i sympatyczne - twierdzi Borchardt. - Był to wspaniały człowiek i informacja o jego śmierci była dla mnie wyjątkowo przykra.

Bardzo długi lot
Jak zdradza Borchardt przy produkcji dokumentu nie brakowało także anegdot, oczywiście z Januszem Morgensternem w roli głównej. Film realizowany był w Gdańsku, dlatego też wielki mistrz kina musiał na każde zdjęcia latać z Warszawy.
- Pamiętam, że jego loty z Warszawy do Gdańska i z powrotem były bardzo pechowe, bo ciągle towarzyszyły im burze i ogromne zamieszanie - twierdzi elbląski reżyser. - Pewnego razu Kuba w drodze powrotnej, zamiast wylądować w Warszawie, to wylądował w Radomiu, a cała podróż lotnicza, która rozpoczęła się o 20. zakończyła się nad ranem. Takie akurat tego dnia było zamieszanie w powietrzu.

Przetrwały próbę czasu
Janusz Morgenstern pozostawił po sobie wiele wspaniałych filmów i seriali, które dobrze znają zarówno duzi jak i mali widzowie i wszystkie na długie lata pozostaną w ich pamięci.
- Porównajmy seriale Kuby, takie jak „Stawka większa niż życie” „Polskie drogi” czy „Kolumbowie”, z dzisiejszymi produkcjami - mówi Borchardt. - To są filmy z zupełnie innej bajki, to są filmy w których wszystko jest dobrze poukładane, które mimo upływu lat nadal dobrze się oglądają, a ich popularność nie mija. Ja nie sądzę żeby którykolwiek z polskich seriali, które mamy okazję oglądać w telewizji, przetrwa próbę czasu. To wszystko gdzieś tam po prostu zniknie.

Zdaniem elbląskiego reżysera, podobnie jest z dużymi filmami Morgensterna, które mają swój nieodparty urok i wytrzymują konfrontację z latami, a najlepszym tego przykładem jest właśnie film „Do widzenia, do jutra”. Po pięćdziesięciu latach ogląda się go równie przyjemnie co kiedyś.
Krzysztof Fedak

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Ehp8eqf3vQ8[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama