Reklama

Mateusz Nowaczyk: Nie wrócę do Elbląga, chyba że coś się tu zmieni

10/12/2010 14:26



Gdy był mały, lubił grać z ojcem w kapsle. Teraz najczęściej rozmawiają ze sobą na Facebooku, bo Mateusz studiuje w Gdańsku. Na razie młody Nowaczyk nie zamierza wracać do rodzinnego miasta. Chyba, że się coś tu się zmieni. A czy się zmieni? To zależy od jego ojca, który właśnie został prezydentem Elbląga.



— Twój ojciec został prezydentem Elbląga. Jakie to uczucie?



— Wielka radość. Jestem dumny z taty, że udało mu się przekonać wyborców do siebie. Z drugiej strony czuję ulgę. Była duża presja, żeby tata wygrał. Ludzie chcieli, żeby w tym mieście się zmieniło.



— Myślisz, że dzięki temu, że masz teraz ojca prezydenta, w Twoim życiu coś się zmieni?



— Myślę, że niewiele. Skupiam się na swoich zajęciach. Jestem studentem prawa i to, czy mój tata jest prezydentem, czy nie, nic nie zmieni. I tak muszę włożyć wiele pracy, żeby zostać magistrem prawa.



— Twój ojciec, podobnie jak Ty teraz, studiował prawo na Uniwersytecie Gdańskim. Czy dalej też chcesz iść w ślady ojca?



— Nie. Polityka jest bardzo ciekawym tematem. Jeżeli w domu jest polityk, to wiadomo, że ten temat jest obecny w rodzinnych rozmowach. Jednak nie chcę się angażować tak bardzo jak tata. Wolałbym stać z boku, zajmować się wizerunkami polityków, sprawami piaru, niż sam miałbym kandydować.

—

Bardziej interesuje Cię praca w sztabie wyborczym i być może kiedyś, wypromowanie kandydata na prezydenta?




— Dokładnie tak.



Pomagałeś ojcu w kampanii wyborczej. Co robiłeś?


— W przypadku młodych ludzi, zależało nam przede wszystkim na tym, żeby przyciągnąć ich do urn. Nie trzeba ich było przekonywać, żeby zagłosowali na mojego tatę. Tylko, żeby przyjechali z Trójmiasta, Torunia, Bydgoszczy i poszli zagłosować. Młodzi widzą, co się dzieje w mieście i wiedzieli na kogo trzeba głosować.



— Jakim ojcem jest Grzegorz Nowaczyk?



— To bardzo trudne pytanie. Nie spodziewałem się go. (śmiech)

— Jest wymagający, ale w granicach rozsądku. Potrafi pobudzić we mnie zdrową motywację. Także jest znośny. (śmiech)



— Wspomnienie z dzieciństwa związane z tatą, które najbardziej tkwi w Twojej pamięci?




— Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to to jak graliśmy razem w kapsle.

— Tata zaraził mnie sportem, więc graliśmy też razem w piłkę nożną i tenis stołowy. Pierwsze nasze wspólne działania były związane ze sportem.

— A teraz macie czas, żeby porozmawiać?



— Teraz mamy go mniej. Częściej kontaktujemy się przez telefon i przez Facebook, niż na żywo. Ze studiów przyjeżdżam raz na dwa- trzy tygodnie, wtedy rozmawiamy.



— Jakim byłeś dzieckiem? Byłeś ułożonym chłopcem czy łobuziakiem?



— Skłamałbym, gdybym powiedział, że byłem ułożonym chłopcem (śmiech). Jak każdy chłopak przechodziłem okres dorastania. W gimnazjum różne pomysły przychodziły do głowy, różne rzeczy się robiło, ale nie było najgorzej.



— Kiedy masz problem, albo stoisz przed podjęciem ważnej decyzji, do kogo idziesz najpierw? Do mamy czy do ojca? A może nie angażujesz rodziców w swoje sprawy i stawiasz ich przed faktem dokonanym?



— Każdą ważną decyzję staram się rozważyć z rodzicami. Najpierw idę do mamy. Aczkolwiek nic się nie odbywa bez konsultacji z tatą.



— Jakie cechy charakteru masz po ojcu?



— Zdrową ambicję. Chęć rozwoju. Chęć osiągnięcia czegoś w życiu.



— Co cenisz w ojcu najbardziej?




— Konsekwencję w dążeniu do celu.



— Myślisz o tym, że teraz nie będzie Ci wypadało pewnych rzeczy zrobić? I nawet jak będziesz na imprezie ze znajomymi, będziesz musiał się bardziej kontrolować, bo cokolwiek się stanie, może wpłynąć na pracę
Twojego ojca?




— Mam tego świadomość.



— Co, Twoim zdaniem, jest największą wartością w życiu?




— Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało sztucznie, ale największą wartością dla mnie jest szczęście najbliższych i zdrowie. Uważam, że ważną kwestią są też pieniądze.



— Na realizacji , którego z wyborczych postulatów Twojego ojca, zależy Ci osobiście?




— Na aquaparku. Uważam, że to jest świetny rodzaj rozrywki, sportu i relaksu.



— Studiujesz w Gdańsku. Planujesz wrócić do Elbląga?




— Teraz nie chcę wracać do Elbląga. Chyba, że w ciągu najbliższych czterech lat, coś się w tym mieście zmieni. Mam nadzieję, że po tych czterech latach, nie tylko ja, ale i moi znajomi, studenci z innych miast będą chcieli wrócić. Jednak teraz swoją przyszłość chcę związać z Trójmiastem.



— Jesteś dumny z tego, że pochodzisz z Elbląga?




— Tak. Kiedy jednak ludziom z innych miast mówię, że jestem z Elbląga, to pojawia się u nich uśmieszek na twarzy.

— Coś w stylu: "Elbląg? Ok/ My jesteśmy z Trójmiasta, Ty jesteś z Elbląga". Czuć dystans. Chciałbym, żeby to się zmieniło.

Karolina Śluz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama