Reklama

Michał Kułyk odkrywa tajemnice Świętego Gaju




02/06/2011 14:39

Święty Gaj kojarzy nam się z pielgrzymkami, ze świętym Wojciechem, który najprawdopodobniej właśnie w tym miejscu został zamordowany. Ale są tu również inne ciekawostki, które warto obejrzeć.





Zwiedzanie możemy zacząć od kościoła pw. Świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika. 
— Są tam relikwie świętego Wojciecha, kawałek jego palca — mówi Michał Kułyk, wiceprezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Świętego Gaju. — Relikwie zostały sprowadzone z Gniezna w latach 90-tych ubiegłego wieku. W kościele znajduje się też chrzcielnica z XIII wieku. Wykopano ją na łąkach w okolicach Bągartu przy okazji poszukiwania pomostów bągardzkich. Fundamenty kościoła też pochodzą z XIII wieku. Pozostała część jest nowsza, pochodzi z drugiej połowy XIX wieku, gdy kościół ten był jeszcze ewangelicki, a nie katolicki. Zmieniono też jego nazwę. Kiedyś był to kościół pw. świętego Antoniego.

Na początku lat 90. postanowiono, że będzie to kościół pw. świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika. Zanim zmieniono nazwę, trwał spór, czy święty Wojciech został zabity na tych terenach. 

Kim była Anna Regina ? 

Z prawej strony kościoła zachowała się krypta z tablicą nagrobną, na której znajdują się napisy w języku niemieckim pisane gotykiem. Kilka wyrazów brzmi jednak znajomo: "Anna Regina Racibo...". Dalsza część tego wyrazu jest już nieczytelna. Kolejne słowa wyryto po niemiecku. Z trudem można jeszcze odczytać rok: 1846.
— Kim była ta kobieta? — zastanawia się Michał Kułyk. — Czym zasłużyła sobie na grób w tym miejscu? W pobliżu nie widać śladów innych pochówków. Na płycie nagrobnej nie ma znaku krzyża. Szukałem informacji na ten temat w publikacjach panów Słodownika i Hochleitnera, ale nie znalazłem. 


Po drugiej wojnie światowej zaczęto chować zmarłych po lewej stronie kościoła. 

Wiedzą kto zniszczył pomnik 

Pozostałością z dawnych lat są tu fragmenty pomnika. 
— Pomnik był poświęcony mieszkańcom wsi poległym za cesarza i ojczyznę podczas I wojny światowej — mówi Michał Kułyk. — Przed II wojną światową pomnik otaczany był czcią. Zachowały się jego stare fotografie w publikacjach niemieckich. 
Pomnik znajdował się na podwyższeniu, prowadziły do niego schodki. Całość otoczona była murkiem. Rosły wokół kwiaty. W pomnik wkomponowana była tablica z napisem. 
— Na płycie był krzyż. Naziści po dojściu do władzy przerobili pomnik, by odpowiadał ich propagandzie - zdjęli krzyż i umieścili "gapę" nad kulą ziemską — opowiada Michał Kułyk. — Z II wojny światowej pomnik wyszedł obronną ręką. Został zniszczony dopiero po wojnie. Ktoś rzucił w niego granatem. Ludzie miejscowi mówią, że płyty z tego pomnika zakopane są gdzieś na polach.

Inną pozostałością po dawnej świetności Świętego Gaju jest wiekowy dom podcieniowy, obecnie już niestety rozpadający się ze starości. 
— Gdy miałem 6 - 7 lat, ten dom był jeszcze cały, ale nikt w nim nie mieszkał — mówi Michał Kułyk. — Biegałem tam z kolegami. Dach nie był dziurawy, w oknach znajdowały się szyby, były schody i solidna podłoga. W pokoju na parterze odpadał tynk. Widać było pod spodem niemieckie gazety z roku 1903. Odkąd pamiętam nikt nigdy tu nie mieszkał. Obecnie jest to własność prywatna. Trzy, może cztery lata temu ktoś to kupił, zamierza przenieść dom w inne miejsce i odrestaurować. 

Prywatne muzeum maszyn rolniczych 

Kolejną ciekawostką Świętego Gaju jest prywatne muzeum pod chmurką. Stare, nieużywane już maszyny rolnicze prezentowane są na trawie niedaleko kościoła. Można obejrzeć tam siewnik do którego zaprzęgano konie. Przybita tabliczka informuje, że został wyprodukowany w Kutnie w 1963 roku. Dalej widzimy radło jednoskibowe. Można było regulować w nim ręcznie głębokość skiby. Jest urządzenie do roztrząsania siana, kosiarka którą ciągnął zaprzęg konny. Jest sieczkarnia do cięcia trawy, słomy wykorzystywanych na paszę dla koni, świń, bydła. 
— Na początku pojawiły się 3 - 4 maszyny, było to kilkanaście lat temu — mówi Michał Kułyk. — Później właściciel dostawiał kolejne eksponaty.
Maszyny wyglądają na kompletne, ale niczym nie zabezpieczone, rdzewieją.



O tym, że w Świętym Gaju powietrze jest czyste i nie brakuje tu pożywienia dla ptaków świadczą liczne gniazda bocianie. Bociany upodobały sobie różne miejsca we wsi, również w pobliżu kościoła, a nawet na jego dzwonnicy. 
— Mamy bociany przedkościelne, nadkościelne i zakościelne — żartuje Michał Kułyk. — Dzwony biją codziennie w południe i na pół godziny przed każdą mszą, ale naszym bocianom to nie przeszkadza. Do tych trzech gniazd bociany przylatują co roku od wielu lat. Moja mama każdego roku liczy bocianie gniazda. W ubiegłym - było ich 21. W tym roku jeszcze nie policzyła, ale podejrzewam, że liczba jest zbliżona. 
W Świętym Gaju mieszka obecnie 161 osób, przed wojną - 416. 
— Przed wojną Święty Gaj był dużą wsią — mówi Michał Kułyk. — Znajdowała się tutaj poczta, było więcej dróg, funkcjonowała szkoła. Teraz na jej miejscu rośnie las.

Karolina Krajewska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama