Nie kradną, nie zaczepiają, nic nie usiłują tobie sprzedać, nie biją. To o stereotypie obywatela Rumunii. Wręcz odwrotnie - są mili, uczynni i serdeczni. Niestety, wszechobecny brud, sterty śmieci i tragiczny stan dróg, to już nie stereotyp. O tym, jak wygląda Rumunia z siedzenia motocykla, uczestnikom spotkania z cyklu „Podróże dalekie i bliskie” opowiadała Karolina Borsukowicz.
W ubiegłym roku ona i jej czworo przyjaciół z Ostrołęki wybrali się do Rumunii w dwutygodniową podróż motocyklami przez Bieszczady, Słowację i Węgry. Wydawać by się mogło, że jazda na motocyklu jest lekka, łatwa i przyjemna. Wiele radości przy minimalnym wysiłku. Karolina już na początku swojej opowieści taki pogląd obala. Tak może myśleć jedynie niedzielny motocyklista. Deszcz, wiatr, skwar, fatalne drogi i niedokładne mapy - na to nie sposób było się przygotować.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!