Od początku zimy myśliwi z koła łowieckiego "Bóbr" w Pasłęku pilnie obserwują przywiezione przez niech z okolic Kielc ptaki. — Najważniejsze, że bażanty wciąż w tym miejscu są — podkreśla myśliwy Grzegorz Orłowski. — Cały czas podsypujemy im karmę, żeby nie rozpierzchły się po okolicy w poszukiwaniu pożywienia. Sam widziałem nie tylko ślady, ale i same ptaki. Na razie, pasłęccy myśliwi nie zamierzają na nie polować.
Myśliwi wypuścili w okolicach Zielonki Pasłęckiej 150 bażantów, w tym 25 kogutów. — Na terenie naszego łowiska bażantów dziko żyjących nigdy nie było — opowiada Grzegorz Orłowski. — Dlatego kiedy zauważyliśmy pojedyncze ptaki, które najwyraźniej do nas zawędrowały gdzieś - jak przypuszczamy - z okolic Małdyt, od razu pomyśleliśmy o sprowadzeniu tu ich większej liczby. A może się zadomowią?Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!