Reklama

Na razie nikt do kogutów nie będzie strzelał

22/02/2013 14:24




Od początku zimy myśliwi z koła łowieckiego "Bóbr" w Pasłęku pilnie obserwują przywiezione przez niech z okolic Kielc ptaki.
— Najważniejsze, że bażanty wciąż w tym miejscu są — podkreśla myśliwy Grzegorz Orłowski. — Cały czas podsypujemy im karmę, żeby nie rozpierzchły się po okolicy w poszukiwaniu pożywienia. Sam widziałem nie tylko ślady, ale i same ptaki. Na razie, pasłęccy myśliwi nie zamierzają na nie polować.

Myśliwi wypuścili w okolicach Zielonki Pasłęckiej 150 bażantów, w tym 25 kogutów.
— Na terenie naszego łowiska bażantów dziko żyjących nigdy nie było — opowiada Grzegorz Orłowski. — Dlatego kiedy zauważyliśmy pojedyncze ptaki, które najwyraźniej do nas zawędrowały gdzieś - jak przypuszczamy - z okolic Małdyt, od razu pomyśleliśmy o sprowadzeniu tu ich większej liczby. A może się zadomowią?


Ptakom powinny odpowiadać warunki, jakie zastały w nowym domu. Dużo remiz oraz kęp trzcinowisk, młodników, czy plantacji wierzby daje bażantom naturalną osłonę przed drapieżnikami. Łowisko ma dostatek karmy kukurydzy, zbóż, owoców tarniny dzikiej róży i jeżyn. Dostatek jedzenia sprawia, że w te okolice przeprowadza się coraz więcej zwierząt.




— Już od pewnego czasu zauważyliśmy, że w tej okolicy znacznie zwiększyła się populacja zwierzyny drobnej — mówi myśliwy. — Oprócz dzikich bażantów obserwowaliśmy tam też więcej kuropatw i zajęcy. 


Bażanty mają dużo naturalnych wrogów. Ich największym wrogiem są lisy i... dziko żyjące koty.
— Liczbę lisów udało nam się skutecznie przez trzy minione lata zredukować. Ale do kotów nie będziemy przecież strzelali. Zresztą nie możemy tego robić. A koty bardzo lubią bażancie jajka i tylko co wyklute pisklęta. Dużym zagrożeniem dla bażantów są też będące pod ochroną jastrzębie i kruki. Do nich, oczywiście, też strzelać nie możemy. A widujemy ich tu coraz więcej — mówi Grzegorz Orłowski.




Bażant jest bardzo smacznym ptakiem łownym (strzelać można tylko do kogutów). Oczywiście, na razie, pasłęccy myśliwi nie zamierzają na nie polować.

— Nie wiem, czy kiedykolwiek będziemy do nich strzelali — podkreśla Grzegorz Orłowski. — Dopiero po kilku latach będziemy mogli ocenić, czy rzeczywiście zadomowiły się one na naszym łowisku. 
W tym roku myśliwi z koła "Bóbr" chcą zasiedlić łowisko następną partią bażantów. 
— Przymierzamy się do zakupienia 200 kolejnych ptaków — informuje Grzegorz Orłowski.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama