Reklama

Napisali do nas: Sokół Łęcze pokonał Piasta Wilczęta 4:3!

25/04/2011 11:59

W nieprawdopodobny sposób piłkarze Sokoła Łęcze pokonali rywala z Wilcząt. Piast wygrywał z biało-niebieskimi już 0:3, a mimo to podopieczni Jerzego Fiłonowicza potrafili odwrócić losy meczu.

W meczu XVII kolejki rozgrywek piłkarskiej B klasy w Łęczu, miejscowy Sokół zmierzył się z Piastem Wilczęta. Mecz na pewno nie nudził kibiców, którzy przybyli na to spotkanie, gdyż piłka aż siedmiokrotnie mijała linię bramkową.

Początek meczu w wykonaniu piłkarzy w biało-niebieskich strojach był udany, gdyż mieli na boisku przewagę nad rywalem. W 10. min Maciej Morus zdecydował się na strzał na bramkę gości, piłka jednak minęła światło bramki. Minutę później obrona Sokoła popełniła pierwszy i jak się później okazało nie ostatni błąd w tym meczu. Skrzętnie wykorzystał to Damian Żabka i w polu karnym wyłożył piłkę swojemu koledze z drużyny, Maciejowi Kaczyńskiemu i Piast wygrywał 0:1.

Chwilę później jeden z zawodników Sokoła także nie ustrzegł się błędu. Napastnik gości, Dawid Dolot skorzystał z prezentu i zdobył gola nr dwa dla swojego zespołu. Zdobyta bramka sprawiła, że Piast coraz śmielej atakował na bramkę gospodarzy, przez co mecz się wyrównał. Kilka minut przed końcem pierwszej części meczu piłkarze z Łęcza się przebudzili i zaczęli grać bardzo ofensywny futbol, co zmusiło obronę Piasta do pracy.

Początek drugich 45 minut meczu nie zapowiadał niespodziewanego zwrotu akcji, gdyż już w 51 min. goście za sprawą Macieja Kaczyńskiego podwyższyli wynik meczu. Trzeci gol wzbudził jednak kontrowersje, gdyż wg oceny piłkarzy Sokoła, a także sędziego asystenta, napastnik gości był na spalonym.

Poirytowani decyzją arbitra gospodarze, zaczęli konstruować kolejne akcje. Już w 56. min można było zobaczyć skutek tych akcji, gdyż biało-niebiescy za sprawą Macieja Morusa zdobyli pierwszą bramkę w meczu. Trzy minuty później bramkarz gości chciał uprzedzić zawodnika Sokoła, który niebezpiecznie szybko zbliżał się do bramki i wybiegł poza pole karne, wybijając piłkę. Jego interwencja była jednak na tyle nieudolna, że piłka trafiła wprost pod nogi Andrzeja Falkowskiego, który bez wahania podał ją do Marka Misztala. Pomocnik Sokoła bez problemów z ok. 25 metrów skierował piłkę do pustej bramki.

Po tej akcji podopieczni Jerzego Fiłonowicza uwierzyli w to, że choćby jeden punkt jest jak na wyciągnięcie ręki. I tak w 68 min. meczu Sokół zdobył gola, który dał remis. Autorem bramki był ponownie Maciej Morus. Aż 84 minuty zawodnicy z Łęcza kazali czekać na gola, który dał im pierwsze w tej rundzie zwycięstwo. Autorem zwycięskiej bramki dla gospodarzy był Krzysztof Szymański, który strzałem z głowy wykorzystał znakomite dośrodkowanie Tomasza Damnica.

"Dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe". Wczorajszy mecz był potwierdzeniem słów znanego polskiego trenera Kazimierza Górskiego. Zawodników Sokoła należy pochwalić za to, że mimo tego, iż Piast zdobywając trzy gole postawił ich pod ścianą, to jednak potrafili się podnieść i wygrać to spotkanie.
Mateusz Misztal

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama