Reklama

Nie było litości. 79-latek był kopany i bity twardym przedmiotem

30/09/2013 14:56



Ciosy były zadawane z dużą siłą, 79-latek był kopany, a także bity twardym przedmiotem — wynika z zeznań, jakie złożył biegły w procesie pary oskarżonej o napaść na starsze małżeństwo we wsi koło Susza. 79-latek zmarł w szpitalu dwa dni po napadzie.

W toczącym się przed Sądem Okręgowym w Elblągu procesie na ławie oskarżonych zasiadają: 21-letnia Magdalena T. i o cztery lata starszy Damian T. Ona, wcześniej niekarana, może spędzić w więzieniu za kradzież z użyciem przemocy do 12 lat. On, notowany już przez policję, został oskarżony o zabójstwo. Za kratkami może spędzić resztę życia, bo grozi mu dożywocie.


Do napadu na starsze małżeństwo we wsi koło Susza doszło 11 kwietnia 2012 r. Sprawcy wyważyli drzwi domu. Od starszego małżeństwa chcieli pieniędzy. 
Napadniętej kobiecie udało się w pewnym momencie uciec i powiadomić policję. Jej 79-letni mąż w tym czasie został brutalnie pobity. Z domu bandyci zabrali sprzęt RTV, telefony komórkowe, różne przedmioty domowego użytku, produkty spożywcze i pieniądze - wszystko o łącznej wartości około 8 tys. zł.

Policja jeszcze tej samej nocy zatrzymała Magdalenę T. i jej kompana Daniela T. Oboje byli pijani. Kobieta była dobrze znana małżeństwu. 
Ciężko pobity 79-latek trafił do szpitala w Iławie. Dwa dni później zmarł.

— Na ciele mężczyzny było szereg obrażeń, zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych — zeznawał wczoraj przed sądem biegły, który dokonał sekcji zwłok 79-latka. — Przyczyną śmierci były obrażenia głowy i obrażenia klatki piersiowej.

Sprawcy nie mieli litości dla swojej ofiary. Wiele obrażeń, zdaniem biegłego, powstało w wyniku zadania ciosów o dużej sile.
— O sile, która była w stanie złamać żuchwę, która jest kością dość masywną — zauważył biegły. 
Starszy mężczyzna był kopany, a także bity twardym przedmiotem takim np. jak kij. Stwierdzono u niego m.in. złamanie żeber z obu stron, złamanie nosa, szczęki, żuchwy.
— Nie widziałem jeszcze tak ciężko pobitego człowieka — miała powiedzieć żona 79-latka swojej córce.

Magdalena T. dobrze znała starsze małżeństwo. Przed napadem opiekowała się nimi i ich domem.

— Na początku się starała. Głównie pomagała w ogródku, myła okna. Z tego, co mówiła mi mama, sypiała u nich w domu — opowiadała wczoraj przed sądem Agnieszka M., córka pokrzywdzonych. 
Jednak wraz z upływem czasu małżeństwo było coraz mniej zadowolone z tego, jak ze swoich obowiązków wywiązuje się Magdalena T. 
— Rodzice doszli do wniosku, że trzeba jej podziękować — zeznawała córka napadniętych.

— Mama pożyczyła jej pieniądze, bo twierdziła, że dziecko jest ciężko chore, a to później okazało się kłamstwem.
Starsza kobieta jesienią 2011 r. skarżyła się córce na nieprzyjemne telefony od Magdaleny T., która miała grozić małżeństwu śmiercią. 
Biegli psychiatrzy i psycholog, którzy badali oskarżoną, stwierdzili że jest w normie intelektualnej i może odpowiadać za to, co zrobiła. AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama