Reklama

Nie rower, a chęci się liczą. Jest ich coraz więcej

20/03/2011 21:22

Jest ich coraz więcej i widać to na ulicach. O tym, że grono rowerzystów w Elblągu rośnie świadczy także coraz większa liczba osób biorących udział w tradycyjnej wycieczce na rozpoczęcie sezonu do Stegny. W niedzielę (20.03) taki sposób spędzenia wolnego czasu wybrało około 100 właścicieli rowerów.

— Rok temu do Stegny pojechało ok. 70 osób, więc teraz udało się nam pobić rekord — mówi elblążanin Marek Kamm, organizator wycieczek rowerowych, od kilku dni pełniący funkcję oficera rowerowego w Elblągu. — Dzisiaj mamy pogodę wymarzoną. Bywało tak, że inaugurowaliśmy sezon w deszczu, śniegu, także w mrozie.

Wszyscy mieli dotrzeć do Stegny przed południem, by zobaczyć jak sezon zimowych kąpieli kończą elbląskie morsy. A Marek Kamm już dzisiaj zapowiada kolejne wycieczki rowerowe. W najbliższą niedzielę (27.03) zaprasza do pokonania odcinka z Elbląga do Braniewa.
— Wycieczka będzie prowadziła częścią transgranicznego z nazwy, a lokalnego w praktyce szlaku rowerowego R-64 Piaski-Braniewo. W założeniu jest to szlak dookoła Zalewu Wiślanego, ale jeszcze dużo wody upłynie zanim da się nim okrążyć ten akwen — mówi.
Chętni powinni stawić się w niedzielę o godz. 8 na Placu Jagiellończyka.

— Jako oficer rowerowy będę dążył do poprawy warunków do podróżowania rowerem po mieście i rozbudowy dróg rowerowych, wprowadzenie udogodnień w codziennej jeździe — dodaje Marek Kamm. — Na przestrzeni 6 lat zauważam, że jest coraz więcej rowerzystów na ulicach. Teraz szacuję, że w naszym mieście jest ok. 1000 osób regularnie jeżdżących na rowerach.

Jak się okazuje, dla prawdziwych miłośników rowerowej turystyki nie ma żadnych przeszkód. Jechać można na każdym rowerze, czego najlepszym dowodem jest Kazimierz Salonek z Elbląga. Kilka lat temu na składaku Wigry 3 pokonał trasę do granicy w Grzechotkach i z powrotem.
— Pamiętam, że jak zobaczyłem pana Kazimierza na składaku, to byłem strasznie zdziwiony i byłem przekonany, że to nie jest właściwy rower na taką wyprawę — wspomina dzisiaj Marek Kamm. — Przykład pana Kazimierza wyprowadził mnie z błędu, od tamtej pory wiem, że to nie rower jest najważniejszy, a chęci.
AKT

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=l68dr6ls_6E[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama