15-letnia Martyna wsiadła do tramwaju nr 4 z przystanku przy Teatralnej. — Córka kupiła bilet chwilę przed tym w pobliskim w sklepie. Jednak nie miała szansy go skasować. Gdy stanęła przy kasowniku, ten był już zablokowany, a kontroler twierdził, że wsiadła przystanek wcześniej. Nie słuchał wyjaśnień i wypisał 90 zł mandatu. Moja córka nigdy mnie nie okłamała i od początku wierzyłem w jej wersję. Ale zanim uwierzono nam, długo musieliśmy udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądami — mówi Wojciech Chomicz, tata Martyny.
Wojciech Chomicz od początku wierzył córce. Poprosił więc o konfrontację z kontrolerem.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!