Reklama

Od kontrolera biletów dostała mandat, a potem czekoladki

25/08/2014 14:44

15-letnia Martyna wsiadła do tramwaju nr 4 z przystanku przy Teatralnej. — Córka kupiła bilet chwilę przed tym w pobliskim w sklepie. Jednak nie miała szansy go skasować. Gdy stanęła przy kasowniku, ten był już zablokowany, a kontroler twierdził, że wsiadła przystanek wcześniej. Nie słuchał wyjaśnień i wypisał 90 zł mandatu. Moja córka nigdy mnie nie okłamała i od początku wierzyłem w jej wersję. Ale zanim uwierzono nam, długo musieliśmy udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądami — mówi Wojciech Chomicz, tata Martyny.

Wojciech Chomicz od początku wierzył córce. Poprosił więc o konfrontację z kontrolerem.

— Na niewiele to się zdało. Podtrzymywał on swoją wersję, czyli że córka wsiadła do tramwaju przystanek wcześniej. Ja nadal wierzyłem Martynie. Przyszedł nam z żoną do głowy pomysł, aby zapytać w sklepie, w którym córka kupowała bilet o nagrania z monitoringu — mówi. 

Kierowniczka sklepu udostępniła nagranie rodzicom Martyny.

— Obejrzałem je i potwierdziło ono wersję córki. Widać na nim, o której godzinie kupuje w tym sklepie bilet — mówi pan Wojciech.


Po obejrzeniu nagrań rodzice napisali pismo z reklamacją, by anulowano mandat. Ale okazało się, że monitoring musi przedtem obejrzeć pracownica Zarządu Komunikacji Miejskiej. 
— Zawiozłem ją do sklepu swoim prywatny samochodem, by mogła to nagranie obejrzeć — mówi elblążanin.


Po obejrzeniu nagrania uznano odwołanie i mandat anulowano. A jak skończyłaby się ta historia, gdyby w sklepie nie było monitoringu?

— Też zadaję sobie to pytanie. Byłoby słowo przeciwko słowu, i wynika z tego, że uwierzono by kontrolerowi, a nie córce. Pracownica ZKM obiecała mi, że kontroler przeprosi nas osobiście i zostanie ukarany. Po kilku tygodniach od tego zdarzenia otrzymaliśmy jedynie pismo z firmy, która zatrudniała kontrolera — mówi elblążanin. 


Jak podkreśla Michał Górecki, specjalista ds. marketingu i komunikacji społecznej w Zarządzie Komunikacji Miejskiej, do matki pasażerki został wysłany list z bezpośrednimi przeprosinami, wystosowany przez przełożoną kontrolera ze spółki TBW w Elblągu. W piśmie czytamy m.in.: „W imieniu firmy TBW sp.z o.o. w Elblągu chciałbym szczególnie przeprosić, za całe zajście jakie spotkało Pani córkę Martynę Chomicz, dołożymy wszelkich starań, aby podobne sytuacje nie miały więcej takiego zajścia, a także wyciągniemy konsekwencje co do osoby przeprowadzającej wówczas kontrole”. 


— Wspomnieć należy, że podczas wyjaśniania tej sytuacji, słowa przeprosin kilkakrotnie padły również ze strony pracownika ZKM w Elblągu — zapewnia Górecki. — W piątek otrzymaliśmy informację, że udało się zaaranżować spotkanie, którego domagał się ojciec pasażerki. Mamy nadzieję, że będzie ono satysfakcjonujące i pozwoli oczyścić atmosferę — dodaje.


Podczas spotkania kontroler przeprosił Martynę osobiście. Dziewczyna otrzymała też dwie bombonierki.
 — Przeprosiny przyjmujemy. A nasza historia niech będzie przestrogą dla innych. Niech kontrolerzy nie traktują pasażerów, z góry jak oszustów. I niech inni, którzy mieli podobną sytuację dochodzą prawdy — mówi pan Wojciech. 


Kontrolera ukarano rozmową dyscyplinującą.

— Wszelkie reklamacje w zakresie kontroli biletów staramy się dokładnie i możliwe jak najszybciej rozpatrywać. Tak było również w tym przypadku. Niestety okazało się, że kontroler mógł popełnić błąd i niesłusznie nałożył opłatę dodatkową. Choć niezmiernie rzadko, omyłki niestety zdarzają się – praca kontrolera jest bardzo wymagającym zajęciem. Ponieważ ten kontroler jest doświadczonym pracownikiem z długim stażem pracy i do tej pory efekty jego pracy nie budziły uzasadnionych zastrzeżeń, konsekwencją była rozmowa dyscyplinująca. Jednakże w przypadku ewentualnego, kolejnego uchybienia, konsekwencją będzie rozwiązanie współpracy z tym pracownikiem — wyjaśnia Górecki.

daw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama