Dramatyczne sceny rozegrały się dziś po południu na plaży w Stegnie. 48-letni mężczyzna wszedł do morza, aby ratować swoje córki porwane przez fale i prądy wsteczne. Nastolatki zdołały samodzielnie wrócić na brzeg, jednak ich ojciec nie wyszedł z wody.
– Około godziny 14:00 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Gdańskim otrzymał zgłoszenie o tonącym mężczyźnie na plaży przy wejściu nr 64 w Stegnie – przekazał Dziennikowi Elbląskiemu sierż. sztab. Kamil Marzec z miejscowej komendy. – Według wstępnych ustaleń mężczyzna próbował ratować swoje dwie córki, które porwały fale.
Jak ustalili policjanci, nastolatki w wieku 12 i 14 lat zdołały samodzielnie wydostać się na brzeg. Ich ojciec miał jednak problem z opuszczeniem morza. 48-latka wyciągnęli z wody świadkowie zdarzenia i natychmiast rozpoczęli reanimację. Niestety pomimo długiej akcji ratunkowej życia mężczyzny nie udało się uratować.
Przypomnijmy, że to już drugi tragiczny wypadek tego dnia na Mierzei Wiślanej. Rano 69-letnia kobieta, spacerując w wodzie sięgającej jej do pasa, została porwana przez falę i prądy wsteczne. Pomimo natychmiastowej reakcji świadków i długiej reanimacji, jej życia również nie udało się uratować.
Służby ostrzegają, że warunki w Bałtyku są obecnie szczególnie niebezpieczne: fale są wysokie, a prądy mogą wciągać w głąb morza. Czerwone flagi, oznaczające całkowity zakaz kąpieli, obowiązują na kąpieliskach w Jantarze, Stegnie, Sztutowie, Kątach Rybackich, Krynicy Morskiej (plaża przy ul. Korczaka) oraz w Mikoszewie.
EG
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze