Reklama

Olimpia Elbląg przegrała z Piastem Gliwice 1:3

14/09/2011 19:25

Piłkarze Olimpii Elbląg prowadzili od 37 minut środowego meczu z Piastem Gliwice. Rywal szybko jednak otrząsnął się po stracie gola. Wyrównał jeszcze przed przerwą, a w drugiej połowie strzelił dwa kolejne gole. Olimpia przegrała z Piastem 1:3.

— Z dobrej postawy, dobrego zespołu i dobrej gry zrobiła się żenada, także nie dziwię się kibicom, że pod koniec meczu z taką dezaprobatą podchodzili do naszych poczynań — powiedział Grzegorz Wesołowski, trener Olimpii Elbląg, po przegranym dzisiaj meczu z Piastem Gliwice 1:3.

Pierwsze minuty środowego meczu na stadionie przy ul. Agrykola, chociaż upłynęły pod znakiem przewagi gospodarzy, to nie przyniosły wielu emocji. Gra od początku była wolna i senna. W pierwszym kwadransie Olimpia tylko raz zagroziła bramce Jakuba Szmatuły. Z lewej strony urwał się najaktywniejszy w szeregach Olimpii Mateusz Kołodziejski, dograł w pole karne, a tam Bartosz Iwan minął się z piłką.

Pierwsze ostrzeżenie ze strony Piasta miało miejsce w 25. min. Z rzutu wolnego uderzył Wojciech Kędziora, piłka odbiła się jeszcze od muru i wpadła wprost na głowę niepilnowanego Łukasza Krzyckiego. Ten z bliska tak uderzył piłkę, że ta wpadła wprost w ręce bramkarza Olimpii.


W kolejnych minutach z boiska wiało nudą i dopiero ostatnie fragmenty pierwszej odsłony nieco ożywiły trybuny. Gospodarze pierwsi strzelili gola, a jego autorem był Iwan. Łukasz Zaniewski z prawej strony pola karnego ograł obrońcę i zagrał wzdłuż linii końcowej. Piłka trafiła między bramkarza a obrońcę gości, ich niezdecydowanie wykorzystał Iwan i z bliskiej odległości skierował ją do siatki.
Gospodarze z prowadzenia cieszyli się zaledwie cztery minuty. W 41. min z rzutu wolnego z 35 metrów w pole karne zagrał Tomasz Podgórski, a tam niepilnowany Ruben Fernandez głową skierował futbolówkę do siatki. Gospodarze szybko rzucili się do ataków, ale już do przerwy nie zdołali odzyskać prowadzenia.


Po przerwie na boisku dominowali już tylko goście i dopiero w 70. minucie, kiedy na murawie pojawił się Daniel Koczon gra Olimpii ponownie nabrała tempa. Tyle, że wówczas elblążanie po kuriozalnej bramce przegrywali już 1:2. W 60. min piłkę zmierzającą w pole karne wybił bramkarz Milos Budaković, ale zrobił to tak niefortunnie, że ta odbiła się od napastnika Piasta Wojciecha Kędziory i wpadła do siatki. 
Goście swoja przewagę przypieczętowali tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra. Tym razem najlepszy piłkarz gości Podgórski przymierzył z rzutu wolnego z około 22 metrów i piłka trafiła w samo okienko elbląskiej bramki.


Goście swoja przewagę przypieczętowali tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra. Tym razem najlepszy piłkarz gości Podgórski przymierzył z rzutu wolnego z około 22 metrów i piłka trafiła w samo okienko elbląskiej bramki.


— Na pewno nie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie, bo po dobrym, choć przegranym meczu z Wartą liczyliśmy, że teraz wygramy — twierdzi trener Wesołowski. — Ta drużyna na pewno potrafi grać w piłkę, tylko że wpakowaliśmy się w taki dół psychiczny, że ciężko będzie z niego wyjść. Mnie rozlicza się z wyników, tak samo ja będę rozliczał piłkarzy z ich postawy.


— Myślę, że zabrakło nam skuteczności, a po drugie dyscypliny i odpowiedzialności w obronie przy stałych fragmentach gry — uważa Mykola Dremliuk, zawodnik Olimpii. — Każdy zdaje sobie sprawę jakie popełnił błędy. Musimy teraz zebrać siły i mam nadzieję, że w sobotę zagramy zupełnie inny mecz. I w końcu będą te trzy punkty w Elblągu.
kmf

Tak relacjonowaliśmy ten mecz na żywo
[live]88[/live]

[gallery=4]20590[/gallery]

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=JwWLRQso1j8[/youtube]

Wyniki 9. kolejki spotkań
[football]39, 9[/football]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama