Usłyszałem jakiś krzyki i wychyliłem się przez okno, żeby zobaczyć co się dzieje — opowiada Marek Aleksandrowicz (31 l.). — Wtedy zobaczyli mnie policjanci, krzyknęli "to ten" i się zaczęło. — "Możecie k...y stąd odjechać, bo mi przeszkadzacie", "wyp...lać psy j...e (...)" — policjanci twierdzą, że dopiero po tych słowach zainterweniowali w mieszkaniu przy Okrzei 28. Anna Dawid-wydawca on-line
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!