Pani Alicja i jej dorosły syn po eksmisji trafili do lokalu bez prądu i ogrzewania. Po naszej interwencji Zarząd Budynków Komunalnych podłączył mieszkanie do sieci. Zapowiedział też zmiany w procedurach, aby takie sytuacje nie powtórzyły się w przyszłości.
W czwartek 73-letnia pani Alicja wraz z dorosłym chorym synem trafiła do mieszkania komunalnego przy ulicy Skrzydlatej. Pomieszczenie było po remoncie, ale bez prądu i ogrzewania. Prąd w takich lokalach nie jest podłączany automatycznie. Najemca musi najpierw podpisać własną umowę, a czas oczekiwania na założenie licznika wynosi do pięciu dni roboczych. W praktyce dla kobiety oznaczało to nawet tydzień przebywania w nieogrzewanym pomieszczeniu.
— Przywieźli mnie tu i zostawili. Jest zimno, nie ma prądu, nie ma światła. Załatwiłam wszystko na Hetmańskiej, ale powiedzieli: pięć dni roboczych. Jak ja wytrzymam pięć dni? — mówiła nam w czwartek pani Alicja.
Lokatorka poprosiła naszą redakcję o interwencję. Kilka godzin po opublikowaniu przez nas filmu w mediach społecznościowych Zarząd Budynków Komunalnych podłączył nowym lokatorom prąd do mieszkania.
„Dziękujemy za zwrócenie uwagi na tak ważny społecznie temat. Niezwłocznie podjęliśmy działania we wskazanym lokalu — jeszcze wczoraj podłączyliśmy go do podliczników Zarządu Budynków Komunalnych, wobec czego lokatorzy będą korzystać z naszego prądu do czasu podłączenia lokalu do Energi” — powiadomił ZBK w piśmie do naszej redakcji.
Sprawdziliśmy i potwierdzamy, że w lokalu działa już ogrzewanie.
— Wczoraj o godzinie 22 przyjechał pan i włączył nam prąd. Mogłam wtedy podłączyć grzejnik, bo w domu było bardzo zimno, praktycznie minusowa temperatura. Noc też jakoś przespaliśmy. Nie było ciepło, bo taki mały grzejnik nie ogrzeje całego mieszkania, ale i tak cieszyłam się, że choć trochę jest lepiej — przekazała radosną wieść pani Alicja.

Kobietę cały czas wspierają dwie sąsiadki, które pomogły jej rozpakować się, poukładać rzeczy i przygotować lokal do zamieszkania. — Cieszę się, że mam taką pomoc. To daje nadzieję, że są jeszcze ludzie życzliwi i gotowi wspierać drugiego człowieka — podkreśliła 73-latka.

W piątek w godzinach porannych do lokalu przyjechał administrator z ZBK wraz z pracownikami Elbląskiego Centrum Usług Społecznych, aby omówić możliwe formy pomocy.
— Przyjechały dwie panie z MOPS. Obiecały, że od poniedziałku syn będzie miał dowożoną ciepłą strawę, tylko muszą jeszcze ustalić, kto będzie ją odbierał, bo ja ze względu na chory kręgosłup nie jestem w stanie chodzić. Mówiły, że spróbują zorganizować dowóz pod sam dom. Dziś ciepłe jedzenie synowi ma przywieźć bratanica — poinformowała pani Alicja.
ZBK w przesłanym piśmie zapowiedział zmiany. „Rozpoczynamy prace nad wdrożeniem nowych procedur, które pomogą uniknąć takich sytuacji w przyszłości. Prosimy również, aby w takich sytuacjach lokatorzy zgłaszali się bezpośrednio do nas, dzięki czemu będzie można podejmować natychmiastowe działania” — czytamy w nim.
Ewelina Gulińska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Przedewszystkim ,jak można takie pomieszczenie nazwać MIESZKANIEM??????A gdzie WC,kuchnia ,łazienka a dla schorowanych ludzi ciepła woda???Mamy XXI wiek,a mieszkania komunalne SA ale dla swoich!!!
Wiek 73 lata plus syn niepełnosprawny. Osobie która wydała decyzję o eksmisji - niech się zwróci podwójnie.
Chooje i tyle Niebać zbk
Powinni zwolnić takiego człowieka co podejmuje takie decyzję bo to nie jest osobą na odpowiednim stanowisku takiej osobie normalny człowiek by pomógł podzwonił dał więcej czasu na pewno można było zrobić chociaż coś ale nie oni potrafią tylko udupić człowieka co ta pani ma zrobić z chorym synem praca nie wchodzi w grę ludzie gdzie macie serca
Wszystko trzeba nagłaśniać w mediach teraz. Bo wszystko zamiatają pod dywan.
Wszystko trzeba nagłaśniać w mediach teraz. Bo wszystko zamiatają pod dywan.
Coraz bardziej brakuje mi w tym wszystkim człowieczeństwa i zwykłej ludzkiej życzliwości. To przykre, że wszystko trzeba nagłaśniać, by niemożliwe okazało się możliwe. Dobrze, że nie zamarzli. Mnie od dziecka uczono, że słabszym trzeba pomagać. Gdyby nastoletni Oliwier trafił na ludzi, a nie patologię, w tym osobniki przebrane w mundury, to by żył. To wszystko robi się coraz bardziej straszne.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Przedewszystkim ,jak można takie pomieszczenie nazwać MIESZKANIEM??????A gdzie WC,kuchnia ,łazienka a dla schorowanych ludzi ciepła woda???Mamy XXI wiek,a mieszkania komunalne SA ale dla swoich!!!
Wiek 73 lata plus syn niepełnosprawny. Osobie która wydała decyzję o eksmisji - niech się zwróci podwójnie.