Reklama

Pątnicy uczcili świętego Wojciecha, patrona diecezji elbląskiej

25/04/2010 13:40

Wczoraj (25 kwietnia) zakończyły się w Świętym Gaju trzydniowe uroczystości ku czci świętego Wojciecha patrona Polski i diecezji elbląskiej. Pierwszego dnia były uroczystości dla sióstr zakonnych i księży, drugiego przybyły pielgrzymki piesze i autokarowe, a trzeciego dnia podczas mszy świętej modlili się wierni z parafii w Świętym Gaju.




Tysiąc trzynaście lat temu w Świętym Gaju poniósł śmierć męczeńską podczas nawracania Prusów święty Wojciech. Już dwa lata po śmierci został kanonizowany. Jego kult trwa do dzisiaj. Z Elbląga sprzed katedry wyruszyło w sobotę około dwustu pielgrzymów, by pieszo dotrzeć do Świętego Gaju.


— To tylko trzydzieści kilometrów — mówi pani Agnieszka. — Udział w pielgrzymce pozwala na oderwanie się od codzienności oraz poświęcenie czasu wędrówki tylko Panu Bogu.
Pani Agnieszka przekonała do udziału w uroczystościach swojego siostrzeńca dwunastoletniego Łukasza.
— To wspaniałe przeżycie, dlatego idę drugi raz — mówi chłopak.


Najstarszą pątniczką jest 75-letnia Teresa Zbrzeźna.
— Idę po raz dwudziesty. Nic nie jest w stanie mi przeszkodzić — wyjaśnia. — Gdy w ubiegłym roku wybierałam się na pielgrzymkę na Jasną Górę lekarze odradzali mi udział w niej. Mimo to poszłam. Z pomocą Matki Bożej udało mi się dojść do celu.


Pani Teresa podkreśla, że wszyscy pątnicy to jedna wielka rodzina. Wita się serdecznie z osobami przybywającymi na miejsce zbiórki przed katedrą. Jedną z nich jest Regina Kirkiewicz.
— Idę już po raz jedenasty — mówi. — Podczas pielgrzymki jest czas na refleksję nad własnym życiem.


Sprzed katedry do Świętego Gaju wyruszają nie tylko pielgrzymi z Elbląga. Po raz trzeci idzie trzynastoosobowa grupa młodzieży z Zalesia i Pomorskiej Wsi z Marzeną Żak, kierownikiem Ponadlokalnej Świetlicy Środowiskowej.
— Idziemy już po raz trzeci. Każdego roku jest nas więcej — mówi Marzena Żak.
Jej czteroletni syn Igor jest najmłodszym pielgrzymem.
— Jest już doświadczonym pielgrzymem, bo idzie trzeci raz — żartuje pani Marzena. — Oczywiście część trasy pokonuje w wózku, ale stara się też iść jak wszyscy.

gw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama