Reklama

Po dziewiętnastu latach za kratami zaczyna wszystko od nowa

23/12/2014 08:20

Miał dom, rodzinę i firmę. Żył normalnie. Wszystko zaczęło się jednak walić, kiedy zaczął pić. W końcu stoczył się na samo dno. Aby mieć pieniądze na alkohol, zaczął kraść i trafił do więzienia. Pan Mirosław po 19 latach spędzonych za kratami pragnie żyć normalnie i zacząć wszystko od nowa.

— Bycie lepszym człowiekiem jest możliwe tylko wtedy, jeżeli ma się chęci i chce się poprawić — mówi pan Mirosław. — W moim przypadku pierwszym etapem resocjalizacji była zamiana gniewu na pokorę.

Pan Mirosław mieszka teraz w Braniewie. W więzieniu był czterokrotnie. Łącznie spędził tam 19 lat. Dzisiaj stara się wrócić do normalności. Przed pobytem w zakładzie karnym wraz z rodziną mieszkał w Olsztynie. Zaczął pić. Stał się alkoholikiem. Stracił żonę i kontakt z rodziną, firmę też zaprzepaścił. Doszło do tego, że kradł nawet drobne przedmioty, aby potem je sprzedać i móc się napić. W końcu sąd postanowił wymierzyć mu najwyższy wyrok i osadził go w więzieniu.
— Czasami jest tak, że sąd po jakimś czasie uznaje, że z danym człowiekiem nie można już nić zrobić i trzeba go odizolować od społeczeństwa. Wtedy wymierza mu maksymalny wyrok. Tak było też w moim przypadku. Kiedy aresztowano mnie ostatnim razem czułem ulgę. Wiedziałem wtedy, że będąc w więzieniu nie zrobię już nic złego. Miałem dość sam siebie.

Wsparcie jest ważne
Na początku pobytu w więzieniu czuł gniew. Potem przeszedł terapię. Zaczął działać w wolontariacie. Pomógł mu kapelan więzienny, który zaproponował wizytę w jednym z Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczych pod Elblągiem. Dzięki temu pan Mirosław zaczął zmieniać swoje myślenie.
— Cztery lata temu w zakładzie karnym dostałem możliwość uczestniczenia w wolontariacie. Pracowaliśmy w schroniskach dla zwierząt, muzeum przyrody i plastyki — wspomina mężczyzna. — Półtora roku temu zaproponowano mi wizytę w poprawczaku. Od tego wszystko się zaczęło. Chciałem się zmienić. Do podopiecznych poprawczaka pojechałem jako "znak ostrzegawczy". Opowiedziałem chłopcom o swoim życiu i pobycie w więzieniu. Przestrzegłem, aby nie popełnili moich błędów. Spotkanie miało trwać cztery godziny , a przedłużyło się do nocy.

Praca w więzieniu też pomogła
Pan Mirosław z wykształcenia jest technikiem komunikacji i meblarstwa. Ma też wykształcenie informatyczne. W zakładzie karnym również pracował. Zajmował się prowadzeniem telewizji kablowej, czuwał nad telegazetą więzienną i opracowywał audycje radiowe.
— Z natury jestem samotnikiem. Starałem się czymś zająć i przeżyć jakoś pobyt w więzieniu. Nie wtapiać się w to środowisko do końca — wyjaśnia.

Chce żyć normalnie
Dzisiaj pan Mirosław zaczyna wszystko od początku. Mieszka w Braniewie, bo spotkał tu życzliwe osoby. Mówi, że teraz chce żyć normalnie.
— Kiedy półtora miesiąca temu wyszedłem z więzienia czułem pustkę — wspomina. — Było tak, jakbym stał na spalonej ziemi, którą sam oczywiście zniszczyłem. Dzisiaj zaczynam wszystko od nowa. Trochę się boję. Chcę znaleźć pracę. Dziękuję wszystkim, którzy mnie zaakceptowali i pomogli stanąć znów na nogi. Dziękuję za pomoc w więzieniu i tu na wolności. Jestem również wdzięczny tym, którzy wytypowali mnie do tegorocznej akcji „Szlachetna paczka”. Dzięki nim dostałem rzeczy codziennego użytku. Ludzie o dobrym sercu zapewnili mi również wyżywienie na trzy miesiące. Pomagają na starcie.


Wszyscy, którzy chcą w jakiś sposób pomóc panu Mirosławowi mogą się skontaktować z redakcją IKAT- a Gazety Braniewskiej pod nr. Tel. 55- 244-27-03 lub adresem e-mail [email protected]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama