Reklama

Pogorzelcy z Rogajn zapomniani przez władze?

17/03/2011 14:38




Podczas jednej nocy życie kilku rodzin zmieniło się całkowicie. Pożar budynku w Rogajnach (gm.Pasłęk), strawił część ich dobytku i pozbawił dachu nad głową. Od tamtej pory minął już rok — Żyjemy w zawieszeniu, czekając na remont naszych mieszkań — mówi pani Karolina. — Mamy coraz mniejszą nadzieję na odmianę naszego losu.





O pożarze w Rogajnach przeczytasz tu

Noc z 23 na 24 marca cztery rodziny zamieszkujące w Rogajnach 25 zapamiętają na długo. 
— Ogień odciął nam wyjście z mieszkania — wspomina pani Karolina, jedna z poszkodowanych. — Wraz z rodziną wydostałam się, przez okno po drabinie. Wyszliśmy, tak jak staliśmy. Nawet nie zdążyłam nałożyć butów. Dopiero gdy stałam już przed budynkiem, jedna z sąsiadek zwróciła mi uwagę, że jestem boso. Wcześniej tego nawet nie poczułam. Chyba byłam w szoku.



Pożar nie strawił całego, należącego do gminy budynku. Poszkodowane rodziny mogłyby wrócić do swoich mieszkań. Konieczny jest jednak ich gruntowny remont. Przez rok czasu nie zrobione zostało tam jednak kompletnie nic.


— Czekamy już tak długo, że powoli tracimy nadzieję — dodaje pani Marzena. — Słyszałyśmy wiele zapewnień i wiele dat remontu naszych mieszkań, szczególnie w okresie przedwyborczym. Dotychczas jednak nic w tej sprawie nie drgnęło, a my obawiamy się, że po zimie nie będzie już tam czego remontować. 
Władze gminy zapewniają jednak, że o pogorzelcach nie zapomniano, a to że remont nie został jeszcze przeprowadzony nie jest ich winą.




— Część tego budynku należała do parafii w Rogajnach — wyjaśnia Wiesław Śniecikowski, burmistrz Miasta i Gminy Pasłęk. — Remont naszej części mogliśmy rozpocząć już w ubiegłym roku, jednak miejscowy proboszcz nie pozwalał nam wejść do budynku. W tej chwili już całość należy do gminy i remont będziemy mogli rozpocząć od razu po zakończeniu procedur przetargowych.
 Te mają rozpocząć się niebawem. Burmistrz zapewnia, że od chwili wyłonienia wykonawcy, doprowadzenie budynku do stanu użytkowania potrwa pół roku.


Nie udało nam się wczoraj porozmawiać z proboszczem z Rogajn. Jednak, jak dowiedzieliśmy się ze źródeł mu bliskich, jego działania nie miały na celu zaszkodzić poszkodowanym mieszkańcom, a cała sytuacja przedstawiona z tej strony wygląda trochę inaczej. 
— W tej chwili jednak udało się sfinalizować sprzedaż i cały budynek należy do gminy — przyznaje nasza rozmówczyni. — Proboszcz został tak samo poszkodowany w wyniku pożaru, jak pozostałe rodziny. Choć przyznam, że naprawdę im współczuję, bo to wielka tragedia.




W feralnym budynku, oprócz proboszcza, mieszkały cztery rodziny, wszystkie z dziećmi. Teraz większość z nich mieszka albo kątem przy rodzinie, albo w lokalach, które nie spełniają podstawowych standardów.
— Czujemy się trochę jak ludzie gorszej kategorii — mówi pani Karolina. — Ja mam jeszcze szczęście. Mogę mieszkać w lokalu, po zmarłej teściowej. Choć nie jest to rozwiązanie na stałe, bo to spadek, do którego ma prawo dwanaście innych rodzin, mam łazienkę, gdzie spać i ciepło w domu. Jednak jedna z moich byłych sąsiadek mieszka w lokalu przerobionym z klasy szkolnej. Ma grzyb na ścianach i 17 stopni ciepła w największe mrozy.
— Ta cała sytuacja odbija się niekorzystnie nie tylko na naszej sytuacji materialnej — dodaje pani Marzena. — Cierpią nasze dzieci i całe rodziny. Stres jest naszym codziennym gościem. Chcielibyśmy w końcu odpocząć, we własnych mieszkaniach.



Natasza Jatczyńska

imiona bohaterek zostały zmienione na ich prośbę

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama