Reklama

Policjanci szukając bandyty, trafili do ciężko chorego chłopaka

10/07/2012 16:18

Oczekuję przeprosin od policjantów, którzy interweniowali w moim mieszkaniu oraz ich szefa — mówi pani Jolanta. We wtorek w południe odwiedzili ją policjanci po cywilnemu, po tym jak otrzymali sygnał, że za dwoma ostatnimi napadami na sklepy może stać syn kobiety. Tymczasem chłopak jest ciężko chory, pod koniec czerwca przeszedł poważny zabieg w szpitalu, po którym jeszcze nie doszedł do pełni sił.



Czytaj również: Policja szuka sprawcy dwóch napadów na sklepy

Policjanci kryminalni, sprawdzając docierające do nich informacje, we wtorek w południe trafili do jednego z mieszkań przy ul. Barona w Elblągu.

— Przyszli po godz. 12. Było ich 6-8 — opowiada pani Jolanta, która jest zbulwersowana zachowaniem funkcjonariuszy po cywilnemu w jej mieszkaniu. — Jeden z nich machnął odznaką policyjną, drugi otworzył drzwi z rozmachem i weszli do pokoju syna.



Jak twierdzi kobieta, policjanci nie wyjawili powodów tego niespodziewanego najścia.
— Powiedzieli tylko do syna: ubieraj się, jedziesz z nami — opowiada pani Jolanta. — Dodali, że były tam jakieś tam sprawy i jest do kogoś podobny. Jeden z nich miał zdjęcie człowieka. Nie chcieli nic wyjaśnić, jeden z nich tylko ciągle powtarzał do mojego syna, że ma jechać z nimi. 



Kobieta tłumaczyła funkcjonariuszom, że jej syn jest ciężko chory (ma wycięte jelito). Pokazała policjantom dokumentacją medyczną syna, który niedawno przeszedł poważny zabieg w szpitalu. 

— W szpitalu był od 24 do 29 czerwca. A ostatnie dwa tygodnie leżał plackiem w łóżku, nie miał siły do łazienki dojść — mówi pani Jolanta. 



Policjanci po obejrzeniu dokumentacji medycznej opuścili mieszkanie pani Jolanty. Bez syna. 

Kobieta sama wybrała się do komendy policji, by wyjaśnić sytuację.
— Od naczelnika wydziału kryminalnego usłyszałam, że chodzi o napady na sklepy z alkoholami. Przeprosił nas, ale ile człowiek stracił nerwów i jaki przeżył stres. Dotychczas widziałam takie interwencje tylko w telewizji, teraz wiem, że to możliwe — dodaje. 


Kobieta i syn są zaskoczeni podejrzeniami policji. Teraz pani Jolanta oczekuje przeprosin od policjantów interweniujących w jej mieszkaniu oraz ich szefa. 



Policjanci nie mają sobie nic do zarzucenia. 

— Sprawdzamy każdy sygnał, jaki do nas dociera. Każda osoba, która uważa, że policjanci przekroczyli swoje uprawnienia, może złożyć skargę do Komendanta Miejskiego Policji w Elblągu — tłumaczy mł. asp. Krzysztof Nowacki z zespołu prasowego policji w Elblągu. — Policjant ma obowiązek okazania legitymacji w taki sposób, aby można było odczytać jego stopień, imię i nazwisko, szczególnie dotyczy to policjanta nieumundurowanego. Ten ma obowiązek okazać legitymację. Każdy ma natomiast obowiązek wpuścić policjanta do mieszkania podczas wykonywania przez niego służbowych obowiązków — dodaje.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama