Reklama

Politycy PO stoją murem za prezydentem Elbląga

30/01/2013 17:28

Nie cofamy rekomendacji dla prezydenta Grzegorza Nowaczyka i radnych z listy Platformy Obywatelskiej — ogłosili podczas dzisiejszej konferencji prasowej lokalni politycy PO. To ich odpowiedź na złożenie przez grupę referendalną "Wolny Elbląg" w biurze komisarza wyborczego ponad 12 tysięcy podpisów za odwołaniem władz miasta.



Listy z podpisami 12 260 elblążan opowiadających się za odwołaniem prezydenta i Rady Miejskiej Elbląga trafiły do komisarza wyborczego 25 stycznia. Jeżeli komisarz potwierdzi prawidłowość co najmniej 10 tysięcy podpisów ogłoszone będzie referendum w tej sprawie. Elblążanie mogą się go spodziewać w jedną z kwietniowych niedziel.


Elżbieta Gelert, posłanka i wiceszefowa Regionu Warmińsko-Mazurskiego PO nie ukrywała, że jest pod wrażeniem skuteczności grupy referendalnej. Co więcej, przyznała, że na 99,9 proc. jest przekonana, że referendum się odbędzie, bo to raczej niemożliwe, żeby ponad 2 tysiące podpisów było nieważnych.

— Elbląg nie jest samotną wyspą. Kryzys dotyczy wszystkich. Skutecznie broniliśmy się przed nim do ubiegłego roku, ale teraz zaczął się już wlewać i do Polski, i do Elbląga. Przyszły rok też na pewno będzie jeszcze rokiem trudnym. Dodatkowo kończy się jeden okres wykorzystywania pieniędzy unijnych i zaczyna następny. Gdyby w tym czasie doszło do zmiany władzy w naszym mieście nie byłoby to dla Elbląga korzystne — przekonywała podczas konferencji prasowej




Posłanka podkreśliła też, że w jej ocenie, obojętnie, kto dzisiaj rządziłby w Elblągu, napotykałby na takie same problemy, z jakimi muszą sobie radzić obecne władze miasta.

— Nie cofamy rekomendacji dla prezydenta Elbląga i radnych z listy PO — powiedziała Elżbieta Gelert. — Chcemy być łącznikiem między prezydentem, a mieszkańcami, żeby doprowadzić do lepszego porozumienia między nimi.

— Przyjmujemy inicjatywę referendalną jako stanowczy głos w dyskusji w naszej elbląskiej przestrzeni samorządowej — podkreślił w imieniu Klubu Radnych PO jego przewodniczący Antoni Czyżyk. — Wyrażamy nadzieję, że będziemy mogli razem z prezydentem dalej realizować program wyborczy uwzględniając głos obywateli wyrażony w referendum.




Jerzy Wcisła, przewodniczący Rady Miejskiej, przekonywał, że to nie jest najlepszy moment na zmiany u steru władzy w mieście.

— Najgorszy czas to ten, w którym odbywa się kampania wyborcza. To już za nami. Ale przed nami jest kampania referendalna. To też będzie czas stracony dla miasta... — mówił radny PO.

Jerzy Wcisła podkreślił, że na wszystkie zarzuty ze strony grupy referendalnej trzeba w sposób jak najbardziej wyczerpujący odpowiadać.

— Poprosiliśmy już o to prezydenta. Oczywiście, odpowiedzi powinny padać tylko na zarzuty merytoryczne — zastrzegł przewodniczący rady. — Nie chcemy wchodzić w debaty, które polegają na obrażaniu się... Zależy nam na budowaniu pozytywnego wizerunku Elbląga. 




Lokalni politycy PO zapewniali, że z grupą referendalną chcą się "bić" na wizje Elbląga. Według nich, przeciwnicy obecnej władzy powinni teraz udowodnić, że mają elblążanom coś do zaoferowania.

— Będziemy chcieli podjąć dyskusję o przyszłości Elbląga — zapowiedział Jerzy Wcisła. — Oczywiście chcemy, żeby była to rozmowa na argumenty, nie emocje.


I posłanka, i radni zgodnie przyznali, że trzeba poprawić politykę informacyjną miasta.

— Pewne zagadnienia, jak np. program mieszkaniowy miasta, trzeba naświetlać z różnych stron. A jeżeli jakiś zarzut pojawia się na przykład trzy razy w tygodniu to prezydenta powinien - i o to też już go poprosiliśmy - odpowiadać z taką samą częstotliwością — podkreślił Jerzy Wcisła.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama