Reklama

Poncyljusz: prezydent Elbląga wywierał naciski na urzędniczkę

08/09/2011 12:12

Sprawą urzędniczki elbląskiego ratusza, która miała wystartować w najbliższych wyborach z listy ugrupowania Polska Jest Najważniejsza, a która zrezygnowała ze startu, jak twierdzą liderzy PJN, pod wpływem nacisków prezydenta miasta, zajmie się Rzecznik Praw Obywatelskich. Prezydent Elbląga odrzuca zarzuty, by wywierał jakiekolwiek naciski na urzędniczkę.


— Jestem już po rozmowie z panią rzecznik — powiedział nam poseł Paweł Kowal, lider PJN. — Nie wykluczam, że sprawa będzie miała dalszy ciąg. Być może złożę doniesienie do prokuratury — zapowiada parlamentarzysta.



Jak ustaliliśmy, urzędniczka ratusza miała być jedynką PJN na liście do sejmu w okręgu elbląskim. Swoją zgodę na kandydowanie uzależniała jednak od aprobaty prezydenta Grzegorza Nowaczyka (PO), tak przynajmniej utrzymuje poseł Paweł Poncyljusz (PJN), który sam także miał rozmawiać, w połowie sierpnia, z Nowaczykiem.

— Prezydent Grzegorz Nowaczyk powiedział mi, że nie życzy sobie, by urzędnicy angażowali się w politykę — utrzymuje poseł Poncyljusz.

Według parlamentarzysty PJN, prezydent Elbląga miał się także wyrazić, że polityka w ratuszu zaczynać się może od szczebla wiceprezydenta miasta.

— Nie kontynuowaliśmy tematu, bo wiedziałem, że go nie przekonam. Wiedziałem tym bardziej, że trakcie wcześniejszej rozmowy prezydenta z urzędniczką także zareagował nieprzychylnie na zapowiedź, że może ona kandydować — mówi Paweł Poncyljusz.

W efekcie, urzędniczka zrezygnowała z kandydowania, a na pierwszym miejscu na liście zastąpił ją Edward Pukin, lider elbląskiego PJN.


Sprawa jednak się nie skończyła, gdyż liderzy PJN uznali postępowanie prezydenta Elbląga za niedopuszczalną formę nacisku.
— To do czego doszło w Elblągu jest dla mnie nieakceptowalne nie tylko w sensie politycznym, ale też zwyczajnie ludzkim — dodaje Poncyljusz.


Paweł Kowal skierował sprawę do Rzecznika Spraw Obywatelskich. Parlamentarzysta nie wyklucza, że znajdzie ona swój finał także przed wymiarem sprawiedliwości.

— Teraz jednak najważniejsza dla nas jest ochrona urzędniczki — mówi lider PJN, który nie chce podawać żadnych bliższych danych o kobiecie - jak twierdzi - w trosce o jej bezpieczeństwo.



— Ustawa nie zabrania żadnemu urzędnikowi samorządowemu startować z listy wybranej przez siebie partii, czy to w wyborach samorządowych czy parlamentarnych. Zadecydowanie zaprzeczam, iż były jakiekolwiek naciski na urzędników pracujących w ratuszu czy podległych jednostkach. Nikt nigdy nie zabraniał, ani nie utrudniał im startu do parlamentu — zapewnia w wypowiedzi dla nas wiceprezydent Elbląga Grażyna Kluge.

— Na początku sierpnia pan poseł Poncyljusz rozmawiał ze mną o tym, jak widzę ewentualny start w wyborach pani Marii Piór — powiedział nam prezydent Elbląga Grzegorz Nowaczyk. — Odpowiedziałem, że jeżeli miałaby wystartować, to musiałaby wziąć urlop, ale wcześniej ze mną porozmawiać.
Jak twierdzi prezydent Elbląga, sama zainteresowana miała oświadczyć, że chce jednocześnie brać udział w kampanii i pracować w Urzędzie, a na to zgody nie było.


Prezydent Elbląga odrzuca zarzuty, by wywierał jakiekolwiek naciski na urzędniczkę.

— Jak się należy do partii PJN, to powinno się wiedzieć, że prawda jest najważniejsza — kończy prezydent Elbląga.

Sama urzędniczka nie chce komentować sprawy. — Zaprzeczam jakimkolwiek rzekomym naciskom ze strony prezydenta Elbląga. Nie kandyduję i nie planowałam kandydować z listy PJN z powodów rodzinnych — mówi Maria Piór.

Jako pierwsza o sprawie poinformowała dzisiaj stacja radiowa RMF FM
wch


Czytaj także: Rzecznik Praw Obywatelskich: jeśli wpłynie skarga, zajmiemy się nią niezwłocznie

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama