Reklama

Proces kierowcy karetki pogotowia przełożony

14/04/2016 11:25

Po półrocznym śledztwie postawiono zarzuty kierowcom karetki oraz hondy, uczestnikom wypadku 29 lipca ub. roku na skrzyżowaniu przy ul. 12 Lutego. Zginął w nim pasażer hondy. W czwartek (14.04) miał ruszyć proces kierowcy karetki. Jednak tak się nie stało.

29 lipca 2015 roku karetka pogotowia z załogą ratownictwa Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu jechała na sygnałach świetlnym i dźwiękowym z wezwaniem do chorego. Na skrzyżowaniu ulic 12 Lutego i generała Grota Roweckiego doszło do zderzenia z hondą. Uderzenie było tak silne, że karetka koziołkowała po ulicy i uderzyła w słup lampy ulicznej. Obrażenia w wypadku odnieśli odnieśli lekarz i ratownik medyczny, na miejscu zginął zaś 37-letni mężczyzna, pasażer hondy.

Do szpitala trafili także 20-letni kierowca hondy oraz pasażerki: 33-latka i 21-latka. Stan tej ostatniej był bardzo ciężki. Przez prawie trzy miesiące młoda kobieta była utrzymywana w śpiączce farmakologicznej, a lekarze dawali jej niewiele szans na przeżycie. Ma za sobą długą rehabilitację i nadal dochodzi do zdrowia. W czwartek (14.04) przed sądem reprezentowała ją matka.
— W listopadzie ubiegłego roku biegły sądowy wydał opinię lekarską o stanie zdrowia córki, która wskazuje, że z uwagi na obrażenia głowy, jakich doznała podczas wypadku jest ona niezdolna do stawiennictwa na sprawie przez co najmniej pół roku. Dopiero po tym okresie będzie można w wyniku kolejnych badań stwierdzić, czy będzie mogła brać udział samodzielnie w tym procesie. Teraz nie pamięta tego, co się wydarzyło, ma zaniki pamięci — wskazywała matka poszkodowanej przed sądem.

Śledztwo w sprawie wypadku prowadziła Prokuratura Rejonowa w Elblągu. Po trwających blisko pół roku badaniach biegłych z zakresu ruchu drogowego zarzuty w tej sprawie usłyszeli 37-letni Paweł G, kierowca karetki i 21-letni Marcin H, kierujący hondą. Obaj podczas wypadku byli trzeźwi. Jednak zdaniem prokuratury to właśnie kierowca karetki jest sprawcą wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura wskazywała, że umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego, a to że prowadził pojazd uprzywilejowany nie zwalniało go z zachowania ostrożności.

— Kierowcy karetki postawiono zarzut umyślnego naruszenia zasad ruchu drogowego. Wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle, przy prędkości 86 km/h. Karetka jechała z wezwaniem, na sygnale dźwiękowym i świetlnym, ale mimo, że jest ona pojazdem uprzywilejowanym, to kierowca powinien przestrzegać zasad ruchu drogowego. Może jechać i 120 na/h, ale na pustej drodze — mówiła Jolanta Rudzińska z Prokuratury Rejonowej w Elblągu.
Za to grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

W trakcie śledztwa obaj oskarżeni nie przyznali się do winy.
— W tej sprawie nie ma znaczenia, czy oskarżeni przyznają się do winy. Sąd musi tu odpowiedzieć na pytanie, czy zielone światło zwalnia kogokolwiek z myślenia. Poza tym przedmiotem badania w tej sprawie będzie zasada ostrożności, dlatego, że obaj kierujący mieli prawo wjechać na skrzyżowanie — mówił dzisiaj w sądzie adwokat Krzysztof Kanty, obrońca Pawła G. — I w związku z tym sąd będzie badał, który z tych kierowców i w jakim stopniu naruszył zasady ostrożności.

W czwartek proces Pawła G. nie mógł się rozpocząć, gdyż na sali sądowej nie stawiła się adwokat reprezentująca małoletnią córkę zmarłego w wyniku wypadku mężczyzny. Sprawa została odroczona do czerwca. Rozczarowana takim obrotem sprawy jest rodzina mężczyzny, który zginął w wypadku.
— Problemem jest to, że cała rodzina musi zjeżdżać na sprawę z różnych krańców Polski. Ale czekamy dalej. Widzimy tu winę kierowcy karetki: mamy wgląd do akt, wyliczyliśmy nawet szybkość, z jaką ona jechała. Oczekujemy, że sąd wskaże winnego w tej sprawie i on poniesie jakaś karę za to, co zrobił — mówiła siostra zmarłego po wyjściu z sali sądowej.

Proces kierującego hondą będzie toczył się oddzielnie. Jeszcze się nie rozpoczął.
— Jechał on prawidłowo. Jednak prokurator postawił mu zarzut nieumyślnego naruszenia zasad ruchu drogowego. Jednak niezbyt uważnie obserwował sytuację na drodze, czym przyczynił się do wypadku — wyjaśniała prokurator Rudzińska.
AS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama