Reklama

Przewodniczący rady zapomniał o dyżurze."Przepraszam wszystkich"

22/11/2012 14:58

— Byłem na otwarciu przedstawicielstwa Kaliningradu w Elblągu, rozmawiałem z Rosjanami i sam nie wiem, jak to się stało, że przeoczyłem moment, w którym powinienem jechać do urzędu. Gdy w pewnym momencie spojrzałem na zegarek, zobaczyłem, że od pół godziny trwa już mój dyżur — mówi Jerzy Wcisła, przewodniczący rady miejskiej w Elblągu. Na Jerzego Wcisłę czekali mieszkańcy. Niektórzy nie doczekali się.

Do naszej redakcji zadzwonił zdenerwowany elblążanin z ul. św. Floriana.

— We wtorek chciałem porozmawiać z radnym o ulicy, przy której mieszkam — poinformował. — Wprawdzie stoi przy niej jakaś lampa, ale nie pamiętam, żeby kiedykolwiek się świeciła. Wieczorami musimy chodzić z latarkami, żeby nie potykać się na jumbach. Moja żona kiedyś o niej zapomniała i się przewróciła...


Czytelnik nie spotkał się jednak z radnym.

— Dyżur miał mieć przewodniczący rady Jerzy Wcisła. Przyszedłem ok. godz. 14 i byłem piąty w kolejce. Po mnie przyszła jeszcze jedna osoba — opowiada Czytelnik. — Radny się spóźniał. Jedna z pań poszła do biura rady zapytać, kiedy przyjdzie. Okazało się, że nikt tam nie wiedział, co się z przewodniczącym dzieje. 
Czytelnik czekał do godz. 15, ale nadaremnie. 
— Różne przypadki chodzą po ludziach. Radnemu też może wypaść coś ważnego, co uniemożliwi mu przyjście na dyżur. Ale są przecież telefony. Dlaczego radny nie powiadomił panie z biura, że nie może przyjść? — dziwił się Czytelnik.


Jerzy Wcisła przyznał, że o dyżurze po prostu... zapomniał. A nawet nie tyle zapomniał, co przegapił godzinę jego rozpoczęcia.

— Przede wszystkim przepraszam wszystkich, którzy na mnie we wtorek czekali — mówi przewodniczący. — Byłem na otwarciu przedstawicielstwa Kaliningradu w Elblągu, rozmawiałem z Rosjanami i sam nie wiem, jak to się stało, że przeoczyłem moment, w którym powinienem jechać do urzędu. Gdy w pewnym momencie spojrzałem na zegarek, zobaczyłem, że od pół godziny trwa już mój dyżur.


Przewodniczący zapewnia, że wtedy od razu zadzwonił do biura rady, wsiadł w samochód i ruszył do urzędu.

— Trzy osoby jeszcze na mnie czekały i oczywiście je przyjąłem. Jedna pani zadzwoniła do mnie w środę i umówiłem się z nią na inny termin. Szkoda, że pozostałe osoby nie zostawiły swoich numerów telefonów. Na pewno bym się z nimi skontaktował — zapewnia Jerzy Wcisła. 

gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama