— Byłem na otwarciu przedstawicielstwa Kaliningradu w Elblągu, rozmawiałem z Rosjanami i sam nie wiem, jak to się stało, że przeoczyłem moment, w którym powinienem jechać do urzędu. Gdy w pewnym momencie spojrzałem na zegarek, zobaczyłem, że od pół godziny trwa już mój dyżur — mówi Jerzy Wcisła, przewodniczący rady miejskiej w Elblągu. Na Jerzego Wcisłę czekali mieszkańcy. Niektórzy nie doczekali się.
Do naszej redakcji zadzwonił zdenerwowany elblążanin z ul. św. Floriana.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!