Dziś rozpoczął się nowy rok szkolny i dzieciaki ruszyły do szkół. Zauważyłem w ostatnim czasie, że rodzice z którymi rozmawiałem martwią się nie tylko o tzw. wyprawki, które kosztują z roku na rok coraz więcej czy poziom kształcenia, który niestety jest celowo zaniżany, ale przede wszystkim też o to czy ich dzieci po szkole swobodnie odnajdą się na rynku pracy. Jeżeli mowa o wyprawkach i poziomie kształcenia jest on ustalany na poziomie ustawodawczym w sejmie, a proponowany przez przede wszystkim władze wykonawczą (rząd) to za pomoc w znalezieniu miejsc pracy na naszym rynku pracy pośrednio odpowiada samorząd terytorialny.
Nie raz podkreślałem, że jednym z głównych celów jakimi chcę się zajmować to inwestowanie w ludzi ode mnie nieco starszych, moich rówieśników i tych nieco młodszych. To właśnie moje pokolenie, pamiętające komunizm głównie z opowieści rodziców i dziadków, niemające kompleksów i nieznające wielu ograniczeń, z którymi musieli sobie poradzić starsi ode mnie, powoli wchodzi lub już niedługo będzie wchodziło w dorosłe życie i zacznie decydować o kształcie naszego kraju, naszego miasta, ale także i naszej najbliższej okolicy.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!