Reklama

„Samuraj" z Elbląga wśród oskarżonych o porwanie polskiego „króla kokainy"

25/02/2015 17:28

50-letni elblążanin Jacek W. (ps. „Samuraj") jest wśród sześciu mężczyzn, którym Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku zarzuca udział w porwaniu Artura B., pseudonim Artuś.

Akt oskarżenia w sprawie porwania Artura B. został skierowany do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Na ławie oskarżonych zasiądzie m.in. 50-letni Jacek W., pseudonim Samuraj, mieszkaniec Elbląga. Pozostali oskarżeni to mieszkańcy Gdyni i Gdańska.

Centralnymi postaciami tej historii są Artur B. i Dariusz R. Obaj dzisiaj już nie żyją. Jak wynika z ustaleń prokuratury, obaj mężczyźni znali się i „robili ze sobą różne interesy”, z reguły sprzeczne z prawem. Zdaniem świadków, najczęściej te interesy dotyczyły przemytu kokainy. Porwanie Artura B. miał zlecić właśnie Dariusz R. Prokuratorzy ustalili, że „Artuś” był mu winny około 500 tys. euro.

Do porwania doszło w walentynki, 14 lutego 2008 r. w hiszpańskiej miejscowości Calpe. Mężczyzna wynajmował tutaj dom. W tym czasie była z nim jego partnerka, pochodząca z Fromborka. Kobieta była w trzecim miesiącu ciąży. Tamtego dnia oboje spędzili wieczór na romantycznej kolacji we włoskiej restauracji poza miejscowością Calpe. Gdy wrócili około północy, wysiedli z samochodu i wówczas w ciemnościach usłyszeli okrzyki „policja”. Jednocześnie napadło na nich kilka osób. Artur B. został uprowadzony. Wcześniej sprawcy splądrowali także dom.

Następnego dnia partnerka Artura B. otrzymała sms z nieznanego jej numeru telefonu, w którym została poinformowana, że to porwanie. Okup 500 tys. zł. przekazali Roman K. i Marek Z. Porywacze kazali im pojechać samochodem z otwartym dachem autostradą w kierunku Walencji. Po około 5 minutach od wjazdu na autostradę otrzymali telefoniczne polecenie zatrzymania się na moście i zrzucenia pieniędzy, które przewozili w plecaku. Pod mostem znajdowała się polna droga lub wyschnięte koryto rzeki. Polecenia porywaczy zostało wykonane.

Artur B. został jednak uwolniony później, krótko przed Świętami Wielkanocnymi, które w 2008 r. wypadały 23-24 marca. W późniejszym czasie Roman K., jeden z mężczyzn, który przekazał okup, dowiedział się, że za uprowadzeniem stał Dariusz R., dawny wspólnik od narkotykowych interesów.

Dariusz R. został zabity w nocy z 23 na 24 września 2008 r. w Amsterdamie (Holandia). Jego ciało policja odnalazła w walizce wyłowionej 9 października z kanału wodnego w Amsterdamie. Na jego zwłokach widoczne były liczne ślady pobicia. Ustalono, że zabójstwo było odwetem Artura B. za jego wcześniejsze porwanie.
Sam Artur B. został zatrzymany przez policję w Hiszpanii w kwietniu 2012 r. 6 czerwca został deportowany do Gdańska. Zmarł 22 sierpnia w Szpitalu Uniwersyteckim w Bydgoszczy. Ze względów honorowych do końca życia zaprzeczał, że kiedykolwiek był porwany.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama