Reklama

Elbląg morskim liderem transportu wodnego — senator Jerzy Wcisła o planach rozwoju portu

12/07/2025 08:23

Do 2028 roku tor wodny będzie w pełni drożny, a port gotowy na przyjmowanie morskich statków — zapowiada senator Jerzy Wcisła. Jego zdaniem Elbląg ma realną szansę stać się liderem transportu wodnego w regionie i przejąć część ruchu z Gdańska.

Za nami IX Kongres Przyszłości — Forum Gospodarczo-Ekonomiczne, który 18 czerwca 2025 roku zgromadził w Olsztynie samorządowców, przedsiębiorców, przedstawicieli świata nauki i mieszkańców regionu. Gościem kongresowego studia GOTV był senator RP Jerzy Wcisła.


— Zacznijmy od żelaznego pytania, które, podejrzewam, słyszy Pan przynajmniej raz w tygodniu. Co dalej z pogłębieniem i portem elbląskim?
— Port elbląski żyje we mnie od 30 lat, także bardzo głęboko. Prace są kontynuowane; można powiedzieć, że zostały rozpoczęte na pewnym etapie, bo poprzedni rząd zostawił sprawę rozgrzebaną — nawet badań środowiskowych nie zrobiono. Dziś wszystko jest już poukładane. W przyszłym roku tor wodny od Bałtyku do portu będzie drożny, choć jeszcze nie na całej szerokości. W 2028 roku będzie w pełni do dyspozycji. Choć została nam jedna trudna sprawa: poprzedni rząd zmienił cel budowy portu. Z portu transportowego stał się portem militarnym. W związku z tym Komisja odebrała portowi 200 milionów złotych na rozwój. Walczymy o te pieniądze. Jeśli je odzyskamy, terminale portowe w Elblągu również zostaną rozbudowane.

Reklama


— Czyli możemy być optymistami?
— Tak. Jestem w stałym dialogu z portem w Gdańsku. Część statków, które dziś są rozładowywane w Gdańsku, może trafić właśnie do Elbląga. To będą jednostki o parametrach, które obsłuży port elbląski. Mamy dla nich towar, mamy klienta. To niezwykle ważne.


— Elbląg jako miasto morskie brzmi nietypowo, szczególnie w województwie warmińsko-mazurskim… Ale nie możemy zapominać, że mamy w województwie kawałek morza, i to całkiem spory. Elbląg to nie tylko morze, Zalew Wiślany czy port. To także bardzo ważny ośrodek subregionalny.
— Elbląg stracił na znaczeniu po reformie administracyjnej. Nie dlatego, że znalazł się w województwie warmińsko-mazurskim, ale dlatego, że zlikwidowano województwo elbląskie. Subregion został podzielony. Żuławy i Zalew Wiślany zostały podzielone na dwa województwa. I to jest duży problem. Dziś walczymy o to, by Elbląg był liderem transportu wodnego. Zalew Wiślany traci na tym, że nie jest zarządzany przez jedno województwo, jedną administrację. 

Reklama


— A jak wygląda kwestia Żuław?
— Jeszcze bardziej skomplikowanie. Żuławy to region niepodzielny; infrastruktura odwadniająca, przeciwpowodziowa to jedna wielka całość. Dziś część Żuław jest zarządzana z Gdańska, a część z Elbląga. Dążę do tego, by całościowo zarządzał nimi Elbląg. To będzie efektywniejsze. Dla Gdańska Żuławy są peryferiami, dla Elbląga centrum zainteresowania.


— Kolejna ważna kwestia to relacja Elbląga z Trójmiastem.
— Dzisiejszy świat rozwija się wokół metropolii. Mamy Trójmiasto, dużą metropolię z naturalnymi powiązaniami z Elblągiem. Byłoby błędem tego nie wykorzystać. Dlatego zabezpieczyłem w ustawie metropolitalnej zapis, który pozwala miastu spoza danego województwa wejść w skład metropolii pomorskiej. Mam nadzieję, że na Warmii i Mazurach nie będzie to postrzegane jako chęć odejścia z regionu, ale jako szansa rozwojowa i troska o małą ojczyznę.

Reklama


— I wreszcie temat wojska. W Elblągu jest go coraz więcej. Wojsko zawsze było w Elblągu, ale teraz jego obecność jest większa.
— To kwestia bezpieczeństwa zarówno w kontekście zagrożenia powodziowego, jak i geopolitycznego. W sytuacjach kryzysowych wojsko, zwłaszcza obrona terytorialna, jest nieocenione: usuwa przeszkody, zabezpiecza, ewakuuje. Druga, ważniejsza sprawa to bliskość granicy z Rosją. Obwód królewiecki jest miejscem ekspansji militarnej Rosji. Elbląg leży 40 kilometrów od granicy. Musimy być świadomi, że jesteśmy na pierwszej linii zagrożenia.


— Czy społeczeństwo jest przygotowane na taką sytuację?
— Jeszcze nie w pełni. W listopadzie przyjęliśmy ustawę o ochronie ludności i służbie cywilnej. To początek budowania systemu. Ukraińcy nie utrzymaliby frontu z Rosją bez wsparcia cywilów, bez przeszkolonej ludności i obrony terytorialnej. Jeden z ekspertów wojskowych powiedział mi, że bitwę można wygrać dywizjami, ale wojnę wygrywa cały naród. Musimy naród przygotować do wojny, bo samo wojsko jej nie wygra.

Reklama

Rozmawiał Igor Hrywna

oprac. EG

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/07/2025 02:15
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama