Reklama

Spiskowcy Pułkownika Stauffenberga z Garnizonu Elbląg

15/05/2015 11:56

Niebawem minie 71 lat od nieudanego zamachu na Hitlera w „Wilczym Szańcu” w Gierłoży pod Kętrzynem. Wśród oficerów spiskujących przeciw niemu byli też tacy, którzy wcześniej odbywali służbę w garnizonie elbląskim.

Do nich należał gen. Henning von Tresckow (1901-1944), który w 1939 r. w stopniu kapitana i dowódcy kompanii odbywał służbę w Gdańskich Koszarach Piechoty (obecnie miasteczko szkolne). Gen v. Tresckow był już przedstawiany na tych łamach. Razem z nim, jako oficer sztabu i adiutant gen. Alberta Wodriga - dowódcy elbląskiego garnizonu, służył kpt. Hellmuth Stieff (1901 Iława -1944 Plötzensee). W Iławie ukończył szkołę powszechną i gimnazjum a następnie rozpoczął naukę w szkole oficerskiej. Był niski i charakteryzował się drobną posturą. Z tego powodu na jego temat krążyło wiele anegdot, a Hitler nazywał go "trującym, małym krasnalem". W czasach elbląskich kpt. Stieff towarzyszył kilka razy gen. A. Wodrigowi w wyprawach do miejscowego teatru. [piano]Tam zajmował przeznaczone dla VIP-ów miejsce w pierwszym rzędzie, ponieważ generał Wodrig litował się nad jego niskim wzrostem i by mu nie zasłaniać, siadał pokornie w drugim rzędzie.
W czasie II wojny światowej kpt. Stieff został szefem grupy organizacyjnej Abwehry i awansował do stopnia generała-majora. Mimo tego nie był zwolennikiem poglądów Adolfa Hitlera, o czym mówi jego list napisany w listopadzie 1939 r. z okupowanej Warszawy do żony: (…) Warszawa – tak miasto jak i ludność jego, skazani są na zagładę. Tak straszna jest świadomość tego wszystkiego, że ani przez chwilę nie zaznasz spokoju, gdy przebywasz w tym mieście. Skutki prowadzonej wojny są okrutne, a przecież nawet ostatnia wojna nie wywołała w swym następstwie takich spustoszeń, jak ta prowadzona obecnie. Chodzisz tam nie jak zwycięzca, lecz jak winowajca. Nie mnie jednemu tak się zdaje, bo i inni odczuwają to samo. Do tego dochodzi jeszcze niewiarygodne to, co się dzieje obok, a czemu musimy się przyglądać z założonymi rękoma. Wybujała fantazja o okrucieństwie jest niczym wobec stanu, który szerzy tutaj zorganizowana banda morderców, rabusiów i grabieżców za rzekomym przyzwoleniem najwyższych czynników. Ta eksterminacja całych pokoleń z kobietami i dziećmi jest możliwa tylko w kraju barbarzyńskim, który nie zasługuje więcej nazywać się Niemcami. Wstydzę się być Niemcem (…).
W 1943 r. gen. mjr Stieff związał się z opozycyjną grupą Kreisauer Kreis („Krąg z Krzyżowej” na Dolnym Śląsku). Nawiązał też bliski kontakt z płk Clausem von Stauffenbergiem, z którym zaplanował zamach na Hitlera. Podobno pierwszego, nieudanego zamachu, który był zaplanowany na 7 lipca 1944 r. w zamku Klesheim koło Salzburga, mieli dokonać Stieff ze Stauffenbergiem. W każdym bądź razie przechowywał ładunki wybuchowe, które dostarczono płk von Stauffenbergowi, gdy ten udał się w dniu 20 lipca 1944 r. na naradę do głównej kwatery Hitlera w „Wilczym Szańcu”.
Gen. mjr Helmuth Stieff pojawia się również we wspomnieniach ostatniego dziedzica majoratu w Słobitach pod Pasłękiem – Aleksandra Fürst zu Dohna-Schlobitten. Tenże był kapitanem Wehrmachtu i walczył m.in. pod Stalingradem. Za niesubordynację i odmówienie wykonania rozkazu rozstrzelania wziętych do niewoli amerykańskich spadochroniarzy na froncie włoskim, został zdegradowany, uznany za „element politycznie niepewny” i odesłany do Słobit. Latem 1944 r. na kolacji w Tołkinach koło Kętrzyna, Aleksander zu Dohna-Schlobitten spotkał się z kilkoma oficerami z „Wilczego Szańca”. Wśród nich był generał służb wywiadu Erich Fellgiebel (1886-1944), gen. mjr Helmuth Stieff i płk Wessel baron von Freytag-Loringhoven (1899-1944). Należeli oni do ścisłego kręgu zamachowców płk Clausa von Stauffenberga - wszyscy zostali straceni po nieudanym zamachu na Hitlera. Gen. mjr Hellmuth Stieff został aresztowany w nocy z 20 na 21 lipca 1944 r. a w dniu 8 sierpnia 1944 r. został skazany na karę śmierci i jeszcze tego dnia powieszony. Już kilka miesięcy pod nieudanym zamachu w Gierłoży pod Kętrzynem zaczęto mówić, że A. Hitler miał dużo szczęścia a dla Europy był to wielki pech.
Lech Słodownik

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama