— Na taśmach sortowni pojawiają się nawet odpady niebezpieczne, co już od dawna nie powinno mieć miejsca — mówi Marian Wojtkowski, dyrektor Zakładu Utylizacji Odpadów. — Ostatnio, kilku naszych pracowników musiało przejść gruntowne badania, bo ukłuło się igłą od strzykawki.
— Gdyby wszyscy elblążanie deklarujący selektywną zbiórkę odpadów rzeczywiście dbali o zawartość swoich śmietników, mielibyśmy o wiele mniej pracy — nie ma wątpliwości Marian Wojtkowski, dyrektor Zakładu Utylizacji Odpadów w Rubnie Wielkim. — Nie wierzę, że 90 procent gospodarstw domowych segreguje odpady. Dlaczego? Bo w strumieniu odpadów zmieszanych wciąż zbyt dużo jest szkła, plastików i makulatury. A to oznacza, że złożone poprzednio deklaracje w sporej części mijają się z rzeczywistością.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!