Reklama

Trener Przemysław Marusa o Polonii Pasłęk: szpital od początku sezonu

26/10/2011 15:29

Trzeba zimą dokonać kilku ruchów kadrowych, żeby wzmocnić drużynę i dobrze przygotować się do rundy rewanżowej — mówi Przemysław Marusa, trener IV-ligowej Polonii Pasłęk. Na dwie kolejki przed końcem rundy jesiennej Polonia Pasłęk jest blisko strefy spadkowej.


Piłkarze Polonii w minioną sobotę zremisowali na własnym stadionie z walczącym w tym sezonie o awans Sokołem Ostróda 1:1. Pierwsi gola zdobyli goście w 14. min. Polonia wyrównała w 57. min, a autorem bramki był Kamil Kowalski. Drużyna z Pasłęka na dwie kolejki przed końcem rundy jesiennej zajmuje 12 miejsce w tabeli.

— Zremisowany mecz z Sokołem Ostróda, które chce walczyć o awans, pokazał, że w Pana zespole tkwi duży potencjał.

— Potencjał jest. Jeśli chodzi o ostatni mecz, to przystępowaliśmy do niego mając w pamięci niedawny pojedynek z Sokołem w Pucharze Polski, który przegraliśmy w Ostródzie 0:4. Wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski, wiedzieliśmy na co zwracać uwagę, przez tydzień czasu pracowaliśmy nad tym, żeby wyeliminować ich atuty. Ten mecz mógł się różnie skończyć. Na początku spotkania Maciej Rapacki zdobył dla nas gola z minimalnego spalonego, chwilę później Jacek Bykowski miał dobrą sytuację. Gdybyśmy to my pierwsi strzelili gola, to można by się było pokusić o zwycięstwo. Mecz kończyliśmy w dziesiątkę, po tym jak czerwoną kartką został ukarany Radosław Lenart. W sumie jestem zadowolony z remisu osiągniętego w meczu z jednym z kandydatów do awansu, obecnym wiceliderem.

Więcej o meczu, zdjęcia - Polonia Pasłęk — Sokół Ostróda 1:1

— W tabeli jesteście jednak nadal blisko strefy spadkowej. To może niepokoić kibiców.

— Oczywiście, że nie jestem zadowolony z naszego miejsca w tabeli. Wiele rzeczy składa się na to, gdzie jesteśmy. Jedną z nich jest to, że od początku sezonu nie mam wszystkich piłkarzy do dyspozycji. Kontuzje nas nie oszczędzają. Praktycznie od początku wyłączony z gry jest Piotr Augustynowicz, co bardzo mocno komplikuje sytuacje, jeśli chodzi o ustawienie defensywy zespołu. Piotrek nie zagra do końca rundy jesiennej. Z urazami zmagali się także Maciej Rapacki, Lenart, Radosław Kurgan. W ostatnim meczu w 40. min kontuzji doznał kapitan zespołu Piotr Borysiewicz. W sierpniu opuścił nas także Mariusz Dreszler.

— Pocieszeniem może być fakt, że wiosną zawsze gracie lepiej.

— Zgadzam się. Jeśli chodzi o wiosnę, to trzeba zimą dokonać kilku ruchów kadrowych, żeby wzmocnić drużynę i dobrze przygotować się do rundy rewanżowej. Trzeba pamiętać, że jeszcze teraz rozegramy dwie kolejki spotkań z rudny wiosennej. Z naszej strony, to będzie walka o przetrwanie, musimy zdobyć jak najwięcej punktów w tych czterech spotkaniach, jakie zostały nam do rozegrania.

— Co jest dla Pana największą niespodzianką w tym sezonie?

— Nie jestem niczym zaskoczony. O awans biją się zespoły, które były do tego typowane od początku: Płomień Ełk, Znicz Biała Piska, Sokół Ostróda czy Barkas Tolkmicko, który kadrowo jest mocnym zespołem. Pozostałe drużyny można określić mianem średniaków i jest klaruje się nam grupa zespołów, które będą broniły się przed spadkiem. My też jesteśmy, póki co, w tej grupie. Trzeba przyznać, że w IV lidze nie ma zespołu, z którym nie można wygrać i ugrać punktów, co my pokazaliśmy w meczu z Sokołem. Sądzę, że nadal drużyny z czołówki będą gubiły punkty w meczach z teoretycznie słabszymi rywalami, co sprawi, że walka o awans będzie trwała do końca.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama