Reklama

Ulewa im nie straszna. Olimpia zremisowała w Płocku

12/08/2011 21:48

– Mecz rozgrywany był w trudnych warunkach atmosferycznych, a drużyna zostawiła sporo zdrowia i serducha na boisku – powiedział po meczu trener Grzegorz Wesołowski. W czwartym meczu w tym sezonie Olimpia zremisowała 1:1 z Wisłą Płock i był to jej trzeci remis z rzędu.

Mimo że elblążanie grali na wyjeździe, to w meczu w Płocku wystąpili w roli gospodarzy. A wszystko przez opóźniający się remont stadionu w Elblągu. To jednak nie przeszkodziło podopiecznym Grzegorza Wesołowskiego w wywalczeniu trzeciego z rzędu remisu.

Spotkanie lepiej rozpoczęli elblążanie i to oni częściej byli przy piłce. Tyle, że ich akcje zazwyczaj kończyły się na defensywie Wisły. W 11 minucie w polu karnym z piłką znalazł się Daniel Koczon, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i został zablokowany przez jednego z obrońców. Chwilę później ponownie groźnie zrobiło się pod bramką gospodarzy, a bliski szczęścia był Bartosz Iwan, który jednak nie trafił głową w piłkę.

W miarę upływu czasu do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić gospodarze i to oni jako pierwsi cieszyli się ze zdobycia bramki. W 33 min. z rzutu rożnego dośrodkował Patryk Kamiński, a w polu karnym nie pilnowany Kamil Biliński bez problemów skierował piłkę do siatki. Końcówka pierwszej odsłony nie przyniosła zmiany rezultatu, za to nad stadionem przeszła nawałnica, która utrudniała zawodnikom nie tylko grę, ale także bieganie.

– Gospodarze zagrażali nam tylko po stałych fragmentach gry i właśnie w takiej sytuacji straciliśmy bramkę – informuje trener Grzegorz Wesołowski. – W pierwszej połowie najlepszą sytuację zmarnował Daniel Koczon i szkoda tej akcji.

W przerwie szkoleniowiec Olimpii dokonał tylko jednej zmiany i za Daniela Koczona wprowadził debiutanta Bartłomieja Bartosiaka. Na placu gry natomiast mieliśmy niemal powtórkę z pierwszej odsłony, kiedy to lepiej radzili sobie elblążanie. Tyle, że tym razem swoją przewagę udokumentowali już zdobyciem bramki. W polu karnym faulowany był Marcin Staniek i arbiter bez wahania wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł Adam Banasiak i mimo że bramkarz wyczuł jego intencję, zdołał skierować futbolówkę do siatki.

Po starcie gola gospodarze szaleńczo rzucili się na rywali, by jak najszybciej znów wyjść na prowadzenie. I kilkakrotnie mieli ku temu dobre okazje. Najlepszej nie wykorzystał w 86 min. Ricardinho, który był sam na sam z bramkarzem elblążan, ale z kilku metrów nie trafił w światło bramki. Swoją okazję miała także Olimpii kiedy to Łukasz Zaniewski mając przed sobą tylko bramkarza strzelił zbyt lekko i piłka ugrzęzła w wodzie, która w tym momencie zalegała już niemal na całym boisku.

– Był to mecz walki, a przede wszystkim cieszy mnie charakter i zdyscyplinowanie zespołu – powiedział po meczu szkoleniowiec Olimpii. – Mimo iż przegrywaliśmy, cała drużyna zerwała się do walki o korzystny rezultat. Po przerwie mimo ulewy i kałuży na murawie, mecz mógł się podobać, a to dlatego, że obie drużyny postawiły na atak.
Jerzy Kuczyński

Olimpia Elbląg – Wisła Płock 1:1 (0:1)
0:1 – Biliński (33), 1:1 – Banasiak (58-k.); sędziował: Sebastian Krasny (Kraków), żółte kartki: Zaniewski (Olimpia), Sielewski (Wisła); czerwona kartka: Zaniewski (za drugą żółtą).
OLIMPIA: Stodoła – Wojciechowski, Pacan, Staniek, Szary, Zaniewski, Sierant, Kaczmarczyk, Banasiak (90 Dremliuk), Iwan (71 Pietroń), Koczon (46 Bartosiak).
WISŁA: Kamiński – Nadolski, Kursa, Wyczałkowski, Jakubowski, Jaroń, Sielewski, Zagurskas, Kamiński, Chwastek (69 Ricardinho), Biliński (77 Daniel).



Inne wyniki oraz tabela:

[football]39,4[/football]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama