Reklama

W Elblągu leków na razie nie brakuje. Jak długo?

01/05/2012 14:32

Leków dla pacjentów oddziału onkologicznego jeszcze w Elblągu nie brakuje, ale Wojewódzki Szpital Zespolony już kilka razy musiał kupować je na specjalne zamówienie - w tzw. imporcie docelowym, co znacznie podwyższa ceny specyfików. W dodatku leki nabywane w ten sposób nie są refundowane szpitalom przez NFZ.

— Ministerstwo Zdrowia toczy obecnie rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, by fundusz refundował placówkom koszty tych leków. Mam nadzieję, że resort zdrowia przekona do tego NFZ — mówi Elżbieta Gelert, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu, będąca też posłanką Platformy Obywatelskiej.

Sprawa jest poważna i pilna. Szpital wojewódzki już kilkakrotnie musiał skorzystać z importu docelowego, nabywając niedostępne na rynku krajowym specyfiki, niezbędne do leczenia chorób nowotworowych.

— Takie lekarstwa są kilkakrotnie droższe od leków nabywanych przez nas w obrocie wewnętrznym. Gdy przykładowo cena jednej dawki leku w takim obrocie wynosi 15 zł, to w imporcie docelowym zapłacimy już 90 zł. Przy dużych zamówieniach to wielkości rzędu kilkuset tysięcy — mówi dyrektor Elżbieta Gelert.
 Jeśli Ministerstwo Zdrowia nie przekona NFZ do refundacji leków nabytych w imporcie docelowym, to nie tylko elbląski szpital może mieć duże kłopoty. Na razie, jak zaręcza szefowa Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego, nie jest to problem pacjentów.

— Zarówno oddział onkologiczny, jak i oddział dzienny chemioterapii pracują normalnie i bez zakłóceń. Lekarstw nie brakuje, między innymi dzięki staraniom pracowników naszej apteki. Nie odmówiono pomocy żadnemu pacjentowi — podkreśla Elżbieta Gelert. Dyrektor elbląskiego szpitala przyznaje jednak, że zdarzały się przypadki przesunięcia o jeden, dwa dni zabiegów medycznych.

To jednak nic jeśli porównać sytuację Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu z sytuacją wielu innych placówek tego typu w Polsce.
 Jak ujawniło Ministerstwo Zdrowia, odpowiadając na pytania posłów opozycji, do tej pory z powodu braku leków odmówiono leczenia onkologicznego co najmniej 19 pacjentom w Polsce. Powodem tak dramatycznej sytuacji ma być wstrzymanie produkcji leków na nowotwory przez austriackiego producenta.

— Doszło do istotnego zachwiania możliwości dostaw leków do aptek szpitalnych poprzez polskie hurtownie i samych producentów — powiedział w trakcie debaty sejmowej Jakub Szulc, wiceminister zdrowia.

Szulc przyznał, że informacje od producenta o tym, iż produkcja zostanie wstrzymana, a dostawy na polski rynek ograniczone, były dostępne już w październiku ubiegłego roku. Wiceminister wskazał jednak, że "rzeczywisty problem" pojawił się około 20 marca, kiedy producent poinformował, że przestój technologiczny potrwa dłużej.
wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama