Reklama

W hospicjum żegnałam się z życiem. Wypiłam wodę z Lourdes

22/04/2011 09:47

W hospicjum żegnałam się z tym światem. Ból był okropny. Morfina już nie działała. Nie wstawałam z łóżka. Córka przywiozła mi wodę z Lourdes we Francji. Piłam ją i modliłam się. Po trzech miesiącach wypisali mnie do domu. Od tamtej pory minął miesiąc, a ja już chodzę samodzielnie, bez pomocy chodzika — opowiada Stefania Bralewska (80 lat), mieszkanka Żurawca (gm. Markusy).

Kiedy pani Stefania zachorowała, lekarze wielokrotnie ją badali, by ustalić, co jej jest. Trzy razy leżała w szpitalu. 

— Lekarze sprawdzali, czy to komórki rakowe, ale prześwietlenie wykazało, że to ropień na kręgosłupie — opowiada Stefania Bralewska. — Powiedzieli, że nie mam szans na operację, bo jej nie przeżyję. Mój organizm jest za słaby.


Pani Stefania nie wstawała już z łóżka. Wymagała specjalistycznej opieki. W końcu trafiła do hospicjum w Elblągu. 

— Jak mnie zawieźli do hospicjum, mało myślałam. Było ze mną bardzo źle — wspomina mieszkanka Żurawca. — Córka mówiła, że podają mi morfinę, a ja nie mogłam wytrzymać z bólu. Morfina nie działała. Dostawałam zastrzyk co cztery godziny i do tego coraz więcej tabletek. Nic to nie pomagało, tylko zaczęłam mieć problemy z wątrobą i żołądkiem. Nie życzę najgorszemu wrogowi, żeby tak cierpiał jak ja.

Starsza córka pani Stefanii pojechała na wycieczkę do Francji, do Lourdes. Przywiozła stamtąd cudowną wodę. Ta woda słynie z tego, że uzdrawia chorych. 

— Nie pamiętam, kiedy coś drgnęło w moim organizmie na lepsze. Czułam się szczęśliwa, że mogę się modlić i mam wodę z Lourdes przy sobie. Ta woda dużo mi pomagała. Piłam ją po kropelce — opowiada pani Stefania.


Czas mijał. Rodzina zastanawiała się, co jeszcze można zrobić, by pomóc chorej.
— Córka wezwała prywatnie neochirurga — opowiada Stefania Bralewska. — Lekarz obejrzał wyniki, zbadał mnie i powiedział, że choroba prawdopodobnie ustąpiła. Że powinnam zacząć siadać na łóżku, a potem próbować chodzić. 


Pani Stefania wróciła do domu. Najpierw zaczęła siadać na łóżku, potem chodzić przy pomocy chodzika. 
— Raz odważyłam się i poszłam bez chodzika do łazienki — opowiada pani Stefania. — I od tamtej pory chodzę bez tego urządzenia. Mam jeszcze wodę z Lourdes w słoiczku i w specjalnej buteleczce z wizerunkiem Matki Boskiej. Piję nadal tę wodę i modlę się do Matki Boskiej. W hospicjum też cały czas się modliłam. Codziennie przychodził do mnie ksiądz z komunią świętą. Przychodzili klerycy i obiecywali, że będą się modlili za mnie. Dzieci zamawiały msze święte w mojej intencji. A ja prosiłam Boga, żebym mogła usiąść jeszcze na wózku inwalidzkim. Teraz wózek jest mi niepotrzebny, chodzę coraz lepiej. 
Morfiny pani Stefania już nie bierze, choć przyznaje, że kręgosłup jeszcze ją boli, ale nie do tego stopnia, żeby nie mogła wytrzymać. Przyjmuje leki przepisane od lekarza. 
Teraz nogi mnie bardzo bolą i puchną, ale cieszę się, że chodzę i to coraz lepiej — mówi starsza pani.

— Moje zdrowie było beznadziejne — dodaje mieszkanka Żurawca. — Nikt nie wierzył, że ja z tego wyjdę. Dopiero teraz dzieci przyznają, że nie wierzyły, iż przeżyję. Teraz cieszą się i mówią: "Mamusia chodzi coraz lepiej".
kk

Wiara czyni cuda

Wiesława Pokropska, dyrektor Hospicjum Elbląskiego im. dr Aleksandry Gabrysiak: 
— Niewiele jest takich przypadków, kiedy wypisujemy pacjenta z hospicjum do domu. W ciągu roku mamy kilka takich osób. W przypadku pani Stefanii Bralewskiej nie stwierdzono nowotworu. Neochirurdzy uważali, że jest to stan zapalny. Zastosowano leczenie przeciwzapalne, hormonalne, rehabilitację. Czasami również w przypadku nowotworu następuje poprawa i ludzie wychodzą do domu. 
A w wodzie z Lourdes rzeczywiście coś jest. Ja też byłam w Lourdes i przywiozłam tę wodę. Nie robiłam doświadczeń na sobie, nie było takiej potrzeby. Mam jeszcze tę wodę. Od dwóch lat stoi w plastykowej butelce. Jest w dalszym ciągu krystalicznie czysta, bez zapachu. Niedawno wypiłam jej nieco. Inna woda już dawno by zzieleniała, zrobiła się mętna. Trzeba też pamiętać, że psychika ludzka może wiele. Wiara czyni cuda.


Lourdes jest bardzo ważnym chrześcijańskim ośrodkiem kultu maryjnego i celem pielgrzymek w północnozachodniej Francji. Znane jest przede wszystkim dlatego, iż właśnie w tym miejscu w 1858 roku objawiła się czternastoletniej Bernadecie Soubrous Matka Boska. Kilka dni po objawieniu w Lourds na powierzchni wytrysnęło źródło, które ma ponoć moc uleczania chorych. Jest celem pielgrzymek nie tylko z Francji, ale z całego świata.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama