W hospicjum żegnałam się z tym światem. Ból był okropny. Morfina już nie działała. Nie wstawałam z łóżka. Córka przywiozła mi wodę z Lourdes we Francji. Piłam ją i modliłam się. Po trzech miesiącach wypisali mnie do domu. Od tamtej pory minął miesiąc, a ja już chodzę samodzielnie, bez pomocy chodzika — opowiada Stefania Bralewska (80 lat), mieszkanka Żurawca (gm. Markusy).
Kiedy pani Stefania zachorowała, lekarze wielokrotnie ją badali, by ustalić, co jej jest. Trzy razy leżała w szpitalu.Wiara czyni cuda
Wiesława Pokropska, dyrektor Hospicjum Elbląskiego im. dr Aleksandry Gabrysiak: — Niewiele jest takich przypadków, kiedy wypisujemy pacjenta z hospicjum do domu. W ciągu roku mamy kilka takich osób. W przypadku pani Stefanii Bralewskiej nie stwierdzono nowotworu. Neochirurdzy uważali, że jest to stan zapalny. Zastosowano leczenie przeciwzapalne, hormonalne, rehabilitację. Czasami również w przypadku nowotworu następuje poprawa i ludzie wychodzą do domu. A w wodzie z Lourdes rzeczywiście coś jest. Ja też byłam w Lourdes i przywiozłam tę wodę. Nie robiłam doświadczeń na sobie, nie było takiej potrzeby. Mam jeszcze tę wodę. Od dwóch lat stoi w plastykowej butelce. Jest w dalszym ciągu krystalicznie czysta, bez zapachu. Niedawno wypiłam jej nieco. Inna woda już dawno by zzieleniała, zrobiła się mętna. Trzeba też pamiętać, że psychika ludzka może wiele. Wiara czyni cuda.
Lourdes jest bardzo ważnym chrześcijańskim ośrodkiem kultu maryjnego i celem pielgrzymek w północnozachodniej Francji. Znane jest przede wszystkim dlatego, iż właśnie w tym miejscu w 1858 roku objawiła się czternastoletniej Bernadecie Soubrous Matka Boska. Kilka dni po objawieniu w Lourds na powierzchni wytrysnęło źródło, które ma ponoć moc uleczania chorych. Jest celem pielgrzymek nie tylko z Francji, ale z całego świata.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!