Reklama

W karetkach brakuje lekarzy specjalistów

05/11/2012 18:41

31 grudnia tego roku będzie ostatnim dniem, w którym w ambulansach medycznych pracować będą mogli lekarze bez specjalizacji. Jeżeli nic się nie zmieni, to od nowego roku dostęp pacjentów do specjalistycznych karetek pogotowia ratunkowego może ulec dużemu pogorszeniu. W sejmie znajduje się już jednak projekt nowelizacji o państwowym ratownictwie medycznym, który ma temu zapobiec.

Zgodnie z ustawą o państwowym ratownictwie medycznym, od 1 stycznia 2013 roku w specjalistycznych karetkach oprócz pielęgniarki lub ratownika medycznego, będzie musiał jechać także lekarz posiadający specjalizację lub tytuł specjalisty w jednej z sześciu wybranych dziedzin: anestezjologii, intensywnej terapii, chorób wewnętrznych, chirurgii, ortopedii i traumatologii, pediatrii lub też medycyny ratunkowej.


Lekarze o tej ostatniej specjalizacji są najbardziej poszukiwani, gdyż za niespełna 7 lat, od 2020 roku już tylko oni będą mogli jeździć specjalistycznymi karetkami. Lekarzy tych, choć nie dotyczy to tylko tej specjalności, jest jednak za mało.

— W Elblągu mamy ich trzech, czterech następnych jest w trakcie robienia tej specjalizacji — informuje Elżbieta Gelert, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu, która, przypominamy, jest także posłanką - zasiadającą w klubie parlamentarnym Platformy Obywatelskiej.

Sprawa jest poważna, a nawet bardzo poważna jeśli wziąć pod uwagę, że przy nowych przepisach elbląscy lekarze-specjaliści medycyny ratunkowej sami nie byliby w stanie zabezpieczyć potrzeby jednej specjalistycznej karetki. Karetka taka powinna być dostępna "na okrągło" - 24 godziny na dobę przez 30 dni w miesiącu.

— To daje 720 godzin. Proste wyliczenie pokazuje, że nawet gdyby specjaliści z medycyny ratunkowej pracowali tylko w karetkach, to przy istniejącej obsadzie do zapewnienia pełnej obsady jednego tylko ambulansu brakowałoby jeszcze ponad jednej osoby — mówi Elżbieta Gelert. — A specjalistycznych karetek mamy w Elblągu trzy — dodaje dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego.

A przecież lekarze-medycy ratunkowi mają nie tylko pracować w karetkach, ale również w szpitalnym oddziale ratunkowym i izbie przyjęć. 
W Elblągu jeszcze nie jest najgorzej, gdyż w mieście lekarze o specjalności medycyny ratunkowej są, szkolą się również następni. A jak zauważa dyrektor elbląskiego szpitala wojewódzkiego, w Polsce jest wiele powiatów, w których takich lekarzy albo nie ma w ogóle, albo jest jeden.

— Nie ma chętnych, aby w tym kierunku się kształcić. Zapewne dzieje się tak dlatego, że jest to, nawet na tle innych specjalizacji medycznych, bardzo ciężka praca — zauważają znawcy branży medycznej.

Obawy mówiące o tym, że od 1 stycznia dostęp do specjalistycznych karetek pogotowia mogłyby być utrudnione stały się na tyle powszechne, że sprawą postanowiono zająć się w sejmie. Klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej przygotował proces nowelizacji ustawy o państwowym ratownictwie medycznym.

Parlamentarzyści proponują, aby do końca grudnia 2020 roku w składzie zespołów jeżdżących w karetkach specjalistycznych mogli wchodzić również lekarze znajdujący się w trakcie szkolenia specjalizacyjnego z medycyny ratunkowej. Będą oni jednak musieli mieć także trzy lata doświadczenia zawodowego, w tym minimum trzy tysiące godzin pracy w zespole karetki, na szpitalnym oddziale ratunkowym lub w izbie przyjęć.

— Złożyliśmy wniosek w sprawie nowelizacji ustawy i liczę, że trafi on pod obrady i głosowanie jeszcze w tym roku, tak by udało się zapobiec ewentualnym utrudnieniom w dostępie do karetek — mówi posłanka Elżbieta Gelert.

Na to że tak się stanie liczy nie tylko parlamentarzystka z Platformy Obywatelskiej. Liczą na to przede wszystkim pacjenci i ich rodziny.

— Karetka to nasz stały gość. Nie ma prawie miesiąca bym nie wzywała jej do męża. Jest starszy i ma kłopoty z sercem — mówi pani Krystyna, blisko 75-letnia elblążanka. — Nie wyobrażam sobie bym od nowego roku martwiła się, czy karetka w ogóle przyjedzie, bo może nie być "na stanie" odpowiedniego specjalisty.


Nasza rozmówczyni nie może także zrozumieć, dlaczego nie utrzymano starego systemu, w którym w karetce jeździli lekarze mający w czasie wezwania dyżur w szpitalu.
— Nie jest to już możliwe, gdyż zmienił się system szkolenia lekarzy. Obecnie szybciej niż kiedyś przystępują oni do robienia specjalizacji. A wysyłanie do skarżącego się na dolegliwości z sercem pacjenta na przykład specjalisty z zakresu okulistyki mijałoby się z celem — wyjaśnia Elżbieta Gelert.
Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama