Reklama

W Pasłęku pożegnaliśmy Mistrza Organistów

19/03/2010 11:33



15 marca odbył się pogrzeb Mariana Romanowskiego, wieloletniego organisty parafii św. Józefa w Pasłęku. Mszy świętej przewodniczył ks. proboszcz Jan Sindrewicz oraz przybyli kapłani, którzy pracowali w parafii, albo wychowywali się przy boku Mariana Romanowskiego jeszcze jako młodzi chłopcy, do których i ja się zaliczam.

Na uroczystość pogrzebową przybył ks. mitrat Andrzej Sroka, proboszcz parafii greko-katolickiej w Pasłęku, ks. Henryk Kondraciuk, który obecnie pracuje w diecezji ełckiej, a był wikarym w parafii 8 lat, ks. Józef Tabaka - pasłęczanin, obecnie proboszcz w Kamieńcu (diecezja warmińska) oraz ks. Andrzej Lietz proboszcz z Rogajn. 
Homilię wygłosił ks. Jan Sindrewicz. Po homilii przemawiał rodzony brat pana Mariana - Bolesław Romanowski. Przedstawił on drogę życiową oraz posługę wieloletniego organisty. Do wspomnień dołączył się ks. Henryk Kondraciuk, który przypomniał, jak wielkim i skromnym człowiekiem, a jednocześnie zdolnym i utalentowanym fachowcem, dobierającym piękną harmonię, znającym świetnie kontrapunkt i prowadzącym z wielkimi sukcesami chór parafialny "Lutnia" był pan Romanowski. 
Żeby zrozumieć, jak niezwykłą osobą był Marian Romanowski należy przypomnieć kilka faktów z jego życia. W czasach stalinowskich był on prześladowany za prowadzenie chóru świeckiego. Równocześnie pan Marian kierował chórem parafialnym, który cieszył się wielkim uznaniem w całej diecezji i był oczkiem zazdrości i westchnień wielu innych organistów. Zdobywał wiele nagród podczas przeglądów chóralnych diecezji warmińskiej we Fromborku. 
Pan Marian był też wspaniałym ojcem 8 dzieci i dziadkiem wielu wnuków. W jego domu zawsze mówiono z wielkim szacunkiem o Polsce, o miłości do Boga i o kultywowaniu tradycji rodzinnych. Marian Romanowski był postacią bardzo barwną. Jednocześnie był skromnym, nieszukającym splendorów i blasków człowiekiem. Zawsze mawiał, że nigdzie się nie spieszy, a idzie swoim rytmem.
Byłem małym chłopcem, gdy przychodząc do kościoła czekałem po mszy na jakiś utwór, który zagra Mistrz. Nie wiedziałem, że wtedy budziła się we mnie dusza muzyka.

Później, gdy zacząłem się uczyć, odbywaliśmy liczne rozmowy. Jest niewielu organistów, którzy umieją harmonizować melodię, szybko wyszukiwać tonację. Lubię wymieniać te cechy pana Mariana, jest ich dużo. Podobno nie ma ludzi niezastąpionych, ale może w tym przypadku jest wyjątek. Myślę, że w jakimś zakątku nieba ten pan z siwymi włosami na głowie, z założonymi rękoma z tyłu, idzie swoim krokiem... przepraszam: swoim rytmem.
Jacek Matukiewicz, organista parafii św. Józefa



.

Jacek Matukiewicz,organista parafii św.Józefa


Marian Romanowski urodził się 15 września 1915 roku w Kopaczówce na Wołyniu. Ukończył słynne Konserwatorium Organistowskie we Włodzimierzu Wołyńskim. Swoją pracę zaczął w Kamieniu Koszyrskim w 1934 roku, mając zaledwie 20 lat. Po kilku latach został przyjęty do pracy w Włodzimierzu Wołyńskim, gdzie grał praktycznie do wybuchu wojny. Po jej zakońceniu z całą rodziną przeprowadził się do Zielonki Pasłęckiej. Tam w październiku 1945 roku objął posadę organisty, a od wiosny 1946 roku pracował w Pasłęku. Bez przerwy sprawował tę funkcję przez 45 lat, aż do 1990 r, kiedy to przeszedł na emeryturę. W 1985 roku odbyła się uroczystość 50-lecia pracy pana Mariana. Papież Jan Paweł II odznaczył go Złotym Krzyżem św. Grzegorza Wielkiego za zasługi i poświęcenie dla Kościoła.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama