Reklama

Walczymy o Piotrusia z całych sił!

02/09/2022 11:47

Rodzice Piotrusia nie mogli doczekać się jego przyjścia na świat. Ciąża przebiegała bezproblemowo, poród przysporzył trochę stresu, ale wreszcie pani Anna usłyszała pierwszy krzyk swojego synka. A zaraz później pierwszą niepokojącą diagnozę. Kolejnych państwo Luttera słuchali z niedowierzaniem. Dziś okazuje się, że mały elblążanin jest prawdopodobnie jedynym w Polsce dzieckiem z mutacją genu BMP4.

Chociaż Piotruś w lutym przyszłego roku skończy dopiero sześć lat, to jego historię trudno opowiedzieć w skrócie. Pani Anna, mama chłopca, przychodzi do mnie z segregatorami pełnymi dokumentów — naliczyła już ponad 20 hospitalizacji, to po kilka w każdym roku życia małego elblążanina.

— Ciąża była planowana, przebiegała książkowo, wykonywaliśmy różne badania i nic nie wskazywało na to, że coś może być nie tak. Chciałam urodzić Piotrusia siłami natury, ale moje parcie nie przynosiło efektów. Akcja porodowa trwała i nic. Po kilku godzinach podjęto decyzję o wykonaniu cesarskiego cięcia — Piotruś zaklinował się gdzieś po drodze i nie byłam w stanie go urodzić — wspomina Anna Luttera.

[h3]Świeżo upieczona mama wreszcie usłyszała krzyk swojego pierwszego dziecka. Poczuła ogromną radość, która nie trwała jednak długo.[/h3]

— Dowiedziałam się po chwili, że Piotruś ma stopę końsko-szpotawą. Kiedy powiedziałam o tym mężowi, myśleliśmy najpierw, że może coś stało się przy porodzie, bo wcześniej przecież nic nie wskazywało żadnych zmian. Okazało się później, że to wada genetyczna. Ortopeda zalecił masaże i ewentualnie gips, powiedział, że Piotruś z tego wyjdzie i wszystko będzie dobrze. Niestety tak się nie stało — problemy z nogą wciąż wracają — ostatnią operację Piotruś przeszedł 8 marca, ale chyba znów szykuje się nawrót — mówi pani Anna.

[h3]Stopa była zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, chociaż po porodzie Piotruś dostał nawet 10 na 10 punktów w skali Apgar. [/h3]

— Prosiłam tylko, by sprawdzono dziecko pod kątem rozszczepu podniebienia, który mógł mu przekazać w genach mój mąż. Powiedziano nam, że wszystko w porządku, że rozszczepu nie ma. Było też badanie słuchu, USG — wszystko dobrze, po kilku dniach zostaliśmy wypisani do domu — wspomina moja rozmówczyni.

I opowiada: — Dwa tygodnie później poszliśmy do ortopedy, który postanowił nogę od razu zagipsować. Już po całej procedurze spotkałam na korytarzu pediatrę neonatologa, u którego Piotruś nie miał umówionej wizyty, ale doktor miał akurat czas, więc nas przyjął.

— Mówiłam mu, że dziecko ma problemy z ropiejącymi oczkami i usłyszałam, że jest to jeden z mniejszych powodów do zmartwień. Doktor sypał diagnozami jak z rękawa, a pode mną ugięły się nogi — przypomina sobie pani Ania.

[h3]Dalszą część rozmowy z rodzicami Piotrusia znajdziesz w najnowszym wydaniu Dziennika Elbląskiego, który czeka w kioskach, na pocztach i w punktach prasowych, oraz na kupgazete.pl.[/h3]

Do 13 września przyjmowane są zapisy na II Mistrzostwa Elbląga w Biegach Przełajowych, które odbędą się 18 września w elbląskiej Bażantarni. Środki zebrane w ramach wpisowego stanowić będą wsparcie dla Piotra i jego rodziców.

— Piotruś nie mówi, ma trudności z komunikacją, emocjami, z chodzeniem. Rodzice z całych sił walczą o względną samodzielność synka. To nieustanne wizyty u specjalistów, kolejne badania, rehabilitacje, orteza kilkukrotnie operowanej już stopy. Marzeniem jest turnus rehabilitacyjny, na który starają się zebrać pieniądze — przekazują organizatorzy zawodów.

[h3]Zgłoszenia przyjmowane są za pośrednictwem strony internetowej elektronicznezapisy.pl. [/h3]

W biegach mogą brać udział dzieci i młodzież (20 zł), a także dorośli (40 zł). Istnieje również możliwość wpłacenia większych kwot, które wesprą dzielnego Piotrusia. Regulamin imprezy dostępny jest na stronie MOSiR Elbląg.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama