Reklama

Wojewoda Marian Podziewski: lubię Elbląg

28/06/2012 16:46

— Jako Marian Podziewski lubię Elbląg, ale jako wojewoda nie mogę go ani lubić ani nie lubić, bo często muszę podejmować decyzje w których – jak to się mówi - nie ma sentymentów. Ile razy tu jestem z podziwem zerkam na rozwój i modernizację tego pięknego miasta. Z wojewodą warmińsko-mazurskim rozmawia Witold Chrzanowski.

— Panie wojewodo, zna Pan Elbląg? Kiedy ostatni raz odwiedził Pan nasze miasto?

— Elbląg znam bardzo dobrze. Prywatnie w mieście tym byłem dwa tygodnie temu. Od 14 roku życia spędzałem tu każdego roku miesiąc wakacji, a także ferie i święta. W Elblągu mieszka mój brat. Ile razy tu jestem z podziwem zerkam na rozwój i modernizację tego pięknego miasta.

— Elbląg jest drugim pod względem wielkości miastem województwa. Zdaniem wielu mieszkańców, pozycja miasta w regionie nie odpowiada jego wielkości. Niektórzy mówią, że to dlatego, że... wojewoda nie lubi Elbląga.
— To prawda, że Elbląg jest drugim co do wielkości miastem, ale stolicą regionu jest Olsztyn. Nie zapominajmy także o trzecim ważnym ośrodku na mapie województwa jakim jest Ełk. Wszystkie te trzy miasta traktuję równorzędnie i nie może tu być mowy o jakichkolwiek sympatiach, gdyż jestem gospodarzem całego województwa. Jest to niesprawiedliwa ocena mojej postawy. Jako Marian Podziewski lubię Elbląg, ale jako wojewoda nie mogę go ani lubić ani nie lubić, bo często muszę podejmować decyzje w których – jak to się mówi - nie ma sentymentów. Nie mam też wrażenia, że Elbląg jest „pomijany” w decyzjach władz wojewódzkich czy to moich, czy marszałka. A często jest wręcz przeciwnie.

— Ci którzy tak sądzą podają przykłady. Likwidacja dyspozytorni pogotowia, brak zgody na uruchomienie przepraw fitosanitarnych w porcie elbląskim.

— Argument dotyczący dyspozytorni jest całkowicie chybiony, bowiem wszelkie zmiany wynikające z dyrektywy Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji i Ministra Zdrowia wielokrotnie konsultowałem z zapraszanymi do mnie wszystkimi dysponentami zespołów ratownictwa medycznego, a jeżeli chodzi o Elbląg zmiany opiniowali także m.in. przedstawiciele Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu i wtedy nie wnoszono żadnego sprzeciwu do projektu jednej dyspozytorni medycznej w Olsztynie. Marszałek województwa projekt zaopiniował pozytywnie, a poprawki zaproponowane przez prezydenta Elbląga zostały uwzględnione w całości. Nowy stan rzeczy nie powoduje zagrożeń dla zdrowia i życia mieszkańców w tym subregionu elbląskiego, a podsycanie rzekomego niebezpieczeństwa jest nieodpowiedzialne.

Jeżeli zaś chodzi o utworzenie przejścia fitosanitarnego w Elblągu to zgodnie z obowiązującą ustawą utworzenie morskiego przejścia granicznego oraz określenie rodzaju ruchu dozwolonego przez te przejście nie należy do kompetencji wojewody, ale decyduje o tym Rada Ministrów. Natomiast warunki jakie powinno spełniać określa rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w świetle którego port w Elblągu na razie nie spełnia wymogów przewidzianych dla punktu wwozu towarów pochodzenia roślinnego. W związku z tym wystąpiłem do Ministra Rolnictwa o zmianę tych przepisów, a od parlamentarzystów ziemi elbląskiej zależy na ile skutecznie będą lobować w tej sprawie. Życzę aby im się powiodło.

— Kiedy ostatnio spotkał się Pan z władzami Elbląga ? Czego dotyczyły rozmowy?

— W poprzedniej kadencji byłem regularnie zapraszany do Elbląga w sprawach merytorycznych przez ówczesne władze samorządowe każdego szczebla. Niestety praktyka ta została zaniechana przez obecne władze Elbląga czego bardzo żałuję.

— A czy ma pan kontakt ze zwykłymi mieszkańcami naszego miasta? na przykład protestującymi przeciwko likwidacji dyspozytorni? Chcieli się z Panem spotkać osobiście, odpowiedział im Pan mailem. Są rozgoryczeni.

— Przy każdej okazji staram się spotykać i rozmawiać z mieszkańcami województwa i elblążanie nie są tu wyjątkiem. Bez takich spotkań nie wyobrażam sobie możliwości skutecznego zarządzania województwem. Ubolewam, że nie zawsze mam na to czas i przepraszam tych, którym nie udało się ze mną spotkać. Żartując mogę stwierdzić, że wojewoda jest „niewolnikiem” kalendarza, w którym jest bardzo mało wolnego czasu no i jest jeden, a problemów setki.
Dziękuję za rozmowę.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama