Reklama

Za wykroczenia drogowe piesi też muszą płacić mandaty

11/06/2012 19:16

Wszyscy tylko: kierowcy i kierowcy. A czy piesi to potulne owieczki zachowujące się bez zarzutu na drogach i jezdniach? Owieczki przestrzegające do tego wszystkich przepisów o ruchu drogowym? — pytają nasi zmotoryzowani Czytelnicy. 
Postanowiliśmy to sprawdzić.

— Brak poszanowania zasad ruchu drogowego jest, niestety, powszechny. Dotyczy to zarówno zmotoryzowanych jak i pieszych — mówi kom. Andrzej Śliwiński, z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.

O grzechach kierowców słyszy się wiele. Do najczęstszych przewin należy nadmierna prędkość oraz stwarzanie innych poważnych zagrożeń na drodze - choćby przy zmianie pasa jazdy bez wcześniejszej sygnalizacji tego zamiaru światłami, a także jazda na podwójnym gazie.

Każde z powyższych wykroczeń zagrożone jest surową karą finansową, a nawet stanięciem przed sądem i odebraniem (przynajmniej czasowo) prawa jazdy. Ta ostatnia restrykcja dotyczy zmotoryzowanych, którzy decydują się siąść za kółkiem po jednym (drugim, trzecim...) głębszym i mogą lub, co gorsze, staną się sprawcami wypadku. Kierowcy nie mają tu co liczyć na jakąkolwiek taryfę ulgową.

— Nie żebym bronił nas, kierowców; jak się popełni wykroczenie, to trzeba za to zapłacić. Ale zmotoryzowani są na cenzurowanym. Mówi się tylko o nich. A pieszych jakby nie było. Co to, policja nie ma do nich żadnych uwag? — pyta Wojciech Postek, 58-letni kierowca z Elbląga.

Oj ma i to duże. Na przykład do masowego łamania przepisów przy przechodzeniu przez jezdnię.
 — Wykroczenia są tu chlebem powszednim. Piesi przechodzą przez jezdnię 10 metrów przed pasami, albo 10 metrów za pasami - tak jak im wygodnie — mówi kom. Andrzej Śliwiński.

Jak informuje nasz rozmówca, zdarza się tak w całym mieście, m.in. na ul. Królewieckiej - w okolicach "Biedronki", i szpitala wojewódzkiego, na całej długości Alei Odrodzenia i na ulicy Ogólnej, gdzie idący "na skróty" piesi potrafią nawet przeskoczyć ogradzające torowisko tramwajowe barierki.

— Łamanie przepisów jest tak nagminne, że wielu nie zwraca na to uwagi — mówi policjant z elbląskiej drogówki, zaznaczając, że jest społeczne przyzwolenie na łamanie przepisów drogowych przez pieszych.

— I nie tylko przez pieszych — dodaje kom. Andrzej Śliwiński. — Może ta brawura i brak wyobraźni tkwi w naszym charakterze narodowym? — zastanawia się.

A charakter i nawyki kształtują się od najmłodszych lat. Dziecko widząc naruszających prawo drogowe rodziców, nie ma nawet świadomości tego, że dzieje się coś nieprawidłowego.

— A może dojść do bardzo niebezpiecznych sytuacji — przestrzega funkcjonariusz z drogówki. — Na przykład, który z rodziców jadących ze swoimi pociechami rowerem pamięta o tym, że przed przejściem należy zahamować i zsiąść z roweru? Większość nie zadaje sobie tego trudu — dodaje Andrzej Śliwiński. 
Czym skorupka za młodu nasiąknie...
Witold Chrzanowski.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama