Reklama

Zakłady rehabilitacji odsyłają pacjentów z kwitkiem

07/09/2011 18:38

Od ponad dwóch miesięcy elbląskie zakłady rehabilitacji nie rejestrują już chorych wymagających leczenia. Na początku czerwca skończyły się pieniądze przekazane na terapie z Narodowego Funduszu Zdrowia. Pacjenci potrzebujący pomocy muszą więc zacisnąć - dosłownie - zęby i czekać do przyszłego roku. Mogą też za rehabilitację zapłacić z własnej kieszeni, najlepiej nie przyznając się, że są... ubezpieczeni.

Kąpiel czterokomorowa, lasery, masaże, prądy, tonoliza i ultradźwięki. Z tego wszystkiego, osoby potrzebujące rehabilitacji, w Elblągu nie skorzystają. Wszystkie placówki wstrzymały rejestrację pacjentów na ten rok, ponieważ wyczerpały już limit środków z Narodowego Funduszu Zdrowia.
— Nie mieliśmy innego wyjścia, tym bardziej, że Fundusz nie wypłaca pieniędzy za wykonane nadlimity — tłumaczy Ryszard Werchowski, dyrektor SPZOZ Centrum Rehabilitacji przy ul. Królewieckiej w Elblągu.

Na problemy elbląskich placówek rehabilitacyjnych, a przede wszystkim ich pacjentów, zwrócił uwagę podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Marek Pruszak, radny Prawa i Sprawiedliwość.


— Pacjenci płacą składki zdrowotne, jest nowoczesny sprzęt, są ludzie, a z rehabilitacji korzystać nie można — informował Pruszak. — Mieszkańcy są oburzeni, że doszło do takiej sytuacji.
I nie ma co się dziwić. Bo we wszystkich publicznych placówkach pacjenci są odsyłani z kwitkiem.


— Od dwóch miesięcy w ogóle nie rejestrujemy — usłyszeliśmy w Zakładzie Rehabilitacji przy Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Elblągu. — Mamy już zapisanych pacjentów do grudnia. Nie sądzę, żeby w tym roku były jeszcze jakieś wolne miejsca.


Podobną odpowiedź otrzymaliśmy w ośrodku rehabilitacyjno-terapeutycznym dla dzieci i młodzieży przy Królewieckiej 2 (do niedawna przyjmował również dorosłych pacjentów).
— Nie ma znaczenia, że pacjent na skierowaniu ma zapisane pilne zabiegi, czy nie. Teraz mamy już tylko miejsca dla dzieci. 
Wniosek dla pacjentów jest jeden: jak chorować, to tylko w pierwszym półroczu. Tylko wtedy mają szansę, że dostaną się do specjalisty, chociaż i tak trzeba będzie czekać nawet pięć miesięcy.


— Kolano skręciłem w marcu, w ostatnim dniu sezonu narciarskiego na Górze Chrobrego — mówi Rafał Pawłowski, którego spotkaliśmy w Centrum Rehabilitacji przy Królewieckiej. — Zabiegi mam od dwóch tygodni.

Skąd się wzięły problemy elbląskich placówek? Ich dyrektorzy twierdzą, że otrzymują zbyt mało pieniędzy. Dodatkowo środki te przed dwoma laty zostały jeszcze okrojone.
— Na rynku medycznym pojawiła się nowa placówka, więc nasz kontrakt na rok 2010 i 2011 został okrojony o około 30 proc. — informuje Ryszard Werchowski. 


Dyrektor Centrum Rehabilitacji wyjaśnia, że pula pieniędzy przeznaczonych na rehabilitację elblążan nie została zwiększona, a jedynie podzielona na więcej placówek. 
W ubiegłym roku część zakładów rehabilitacji przyjmowała pacjentów mimo wykorzystania limitów przyznanych przez NFZ. Chorzy nie mieli więc aż takich problemów, jak teraz.


— Właśnie otrzymałem odpowiedź, że Fundusz nie zapłaci za ubiegłoroczne nadlimity — mówi Ryszard Werchowski. — 19 września kierujemy w tej sprawie wniosek do sądu. Poza tym NFZ nie powinien obniżać nam kontraktu — dodaje. 
Efekt jest taki, że sale elbląskich placówek rehabilitacyjnych nie są wykorzystywane nawet w połowie. 
— Mamy nowoczesny sprzęt, doskonałą kadrę i mnóstwo pacjentów czekających na rehabilitację. Zabrakłoby nam doby na leczenie, gdyby... były na to pieniądze — zapewniają pracownicy Centrum Rehabilitacji.


Ta sytuacja może być bardzo szkodliwa dla pacjentów, którzy muszą czekać na zabiegi w długich kolejkach.
— Jeśli po serii zabiegów mamy efekty, to po rocznej przerwie w rehabilitacji, nie będzie z tego nic — mówi fizjoterapeuta Andrzej Karolak.

Większych problemów z rehabilitacją nie będą mieli jedynie ci pacjenci, których stać na płacenie za zabiegi. Bez problemu skorzystają z usług świadczonych przez zakłady opieki zdrowotnej, ale tylko niepubliczne.
— Żaden publiczny zakład opieki zdrowotnej nie może odpłatnie świadczy usług, które są refundowane przez NFZ — tłumaczy Ryszard Werchowski. — To groziłoby utratą dwóch proc. kontraktu. Nawet jeśli wyczerpały się limity świadczeń — dodaje dyrektor Centrum Rehabilitacji.


Każda z placówek ma jednak opracowany cennik swoich usług - z myślą o pacjentach, którzy nie są ubezpieczeni. Wniosek nasuwa się oczywisty: jeśli nas stać na płacenie za zabiegi, to nie należy przyznawać się do tego, że jesteśmy ubezpieczeni. Można oczywiście skorzystać także z usług niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej.


W tym roku nikłe są szanse na to, że znajdą się dodatkowe pieniądze na rehabilitacje i ta nienormalna sytuacja się zmieni. Być może Fundusz przeznaczy na rehabilitację pieniądze z ewentualnych tegorocznych oszczędności, ale wczoraj nie udało nam się tego potwierdzić. Jak będą wyglądały kontrakty w przyszłym roku?
— Jesteśmy w trakcie negocjowania ich wysokości z dyrektorami placówek, więc nie mogę teraz powiedzieć, na jakim poziomie będą się kształtowały — poinformowała Aleksandra Kuczko z olsztyńskiego oddziału NFZ.
Rafał Maliszewski

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=t5nFkfpFgKg[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama