Reklama

Złodzieje, wandale i dzikie nawadnianie zagrażają Żuławom

17/01/2014 11:26

Ostatnio, głównie dzięki pieniądzom z unijnej kasy, utrzymywanie i ciągłe odbudowywanie systemu ochrony przed powodzią nie wygląda najgorzej. Niepokój wciąż jednak budzi eksploatacja szczegółowych urządzeń melioracyjnych, o które powinni zadbać właściciele gruntów.

Jak to wygląda w praktyce widać po intensywnych opadach, czy wiosennych roztopach, gdy na polach pojawiają się długo niewysychające jeziorka.

Z drugiej strony obiekty melioracyjne są przystosowane do nawodnień, co jest przydatne w okresach suszy. Niestety, plagą stało się nawadnianie pól na dziko. Zaledwie czterech rolników posiada pozwolenia wodno - prawne na pobór wód do nawodnień swoich pól.
— W ubiegłym roku nasi pracownicy 37 razy zamykali samowolnie otwarte ujęcia — poinformował radnych Kazimierz Wróblewski, zastępca dyrektora Żuławskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych.

W wyniku samowolnego, niekontrolowanego otwierania ujęć często dochodzi do podtapiania gruntów. Zwiększone koszty dodatkowego pompowania znacznie uszczuplają pulę pieniędzy na utrzymanie urządzeń melioracji podstawowych. System osłony przed powodzią osłabiają też wandale i złodzieje.

— Powszechnie rozbijane i kradzione są elementy metalowe budowli piętrzących: zasuwy i mechanizmy wyciągowe, odkuwane są prowadnice. Kradzieży są oczywiście zgłaszanie na policję — informował podczas sesji Kazimierz Wróblewski.

— Najczęściej policja umarza śledztwo, powołując się na znikomą szkodliwość czynu — dopowiada Bogdan Szymanowski, dyrektor ŻZMiUW. — My inaczej patrzymy na ten problem. Czy ma być zalana cała wieś, albo utopić się krowa, żeby skutki działalności wandali i złodziej nie były "znikome"?
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama