Reklama

Złomowiec na Zatorzu. Jerzy Wilk: Nie gwarantuję, że zniknie

16/01/2014 17:45

Minister transportu nie pomógł elblążanom w uwolnieniu Zatorza od uciążliwego sąsiedztwa złomowców. Podczas drugiego już spotkania z mieszkańcami tej dzielnicy prezydent Jerzy Wilk zapowiedział, że nie składa broni i konsekwentnie będzie dążył do rozwiązania tego problemu.

Czytaj również: Nękani przez złomowiec

Prezydent wysłał pismo do ministra transportu z prośbą o interwencję.
— Złomowiec dzierżawi zajmowaną działkę od jednej z kolejowych spółek. To teren zamknięty, niepodlegający samorządowi. Dlatego o pomoc w uwolnieniu mieszkańców od związanych z tym sąsiedztwem uciążliwości musiałem poprosić ministra — wyjaśniał prezydent.

Odpowiedź z Warszawy nic do sprawy nie wniosła.
— Przyznaję, że byłem nią trochę załamany — nie ukrywał Jerzy Wilk. — Ona niczego nie wyjaśniała. Właściwie wynikało z niej tylko jedno: że niewiele mamy do gadania...

Prezydent przyznał, że nowością dla niego była tylko jedna informacja: firma ma zgodę na prowadzenie działalności na kolejowych terenach aż do 2022 r.
— Wiedziałem, że w 2012 roku firma występowała o przedłużenie tego terminu, ale myślałem, że to będzie na rok, dwa, może trzy, ale na pewno nie na 10 lat...

Urzędnicy z Warszawy zaznaczyli też w swojej odpowiedzi, że w składzie złomu prowadzone były pomiary hałasu przez pracowników Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i że żadne przekroczenia nie zostały stwierdzone.
— Ale my wiemy o nieformalnej kontroli, przeprowadzonej przez inspektorów bez wcześniejszej zapowiedzi, jak nakazuje prawo — podkreślił prezydent. — Jej wyniki potwierdzają przekroczenia norm hałasu. Oczywiście dla ministra nigdy nie będą to dane wiarygodne.

Jerzy Wilk opowiedział też mieszkańcom Zatorza o swoich spotkaniach z przedsiębiorcami prowadzącymi składowiska złomu i stacje demontażu pojazdów.
— Zaprosiłem wszystkie działające w tej branży firmy — poinformował prezydent. — Na terenie miasta jest ich 20. Z góry zastrzegłem, że nikt ich nie chce zamykać, ale podkreśliłem też, że trzeba zrobić wszystko, żeby ich sąsiedztwo nie było uciążliwe dla okolicznych mieszkańców. Jednym ze sposobów mogłaby być przeprowadzka na inne, wskazane przez nas tereny. Ta oferta jest cały czas aktualna.

W międzyczasie mieszkańcy z ul. Dębowej wzięli udział w mediacji z firmą utrudniającą im życie.
— Firma zobowiązała się, że do wiosny postawi bariery dźwiękochłonne o wysokości 4,5 metra. Jeżeli wykonane wtedy pomiary nadal będą wykazywały przekroczenia hałasu, przedsiębiorca podwyższy te bariery do 6 metrów — poinformował prezydent.

Jerzy Wilk zapowiedział też, że po raz kolejny zwróci się do ministra transportu o pomoc w rozwikłaniu tego gordyjskiego węzła. Dotychczasowe starania prezydenta nie wszystkich przekonały.
— Czujemy niedosyt — podkreślił jeden z uczestników spotkania. — Oczekiwaliśmy, że prezydent odniesie się do naszych propozycji, jak na przykład zakazanie ruchu pojazdów powyżej 3,5 tony na drodze dojazdowej do złomowiska przy ul. Lotniczej.

W związku z tym przygotowaliśmy petycję w tej sprawie, którą w najbliższych dniach złożymy w ratuszu.
— Czy pan wymaga ode mnie, żebym położył się na torach i tak tę sprawę rozwiązał? — raczej retorycznie zapytał przedmówcę prezydent. — Nie mogę działać ponad prawem. Na pewno zrobię wszystko, co zgodnie z prawem mogę zrobić, żeby pomóc mieszkańcom Zatorza w tej sprawie. Nie gwarantuję, że złomowce z tej dzielnicy znikną, ale zrobię wszystko, żeby były jak najmniej uciążliwe.
gog

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama