Reklama

5 lat po śmierci Szymonka. Eksperyment sądowy w domu

04/12/2013 16:46

65 minut trwał eksperyment sądowy w mieszkaniu, w którym w grudniu 2008 r. zmarł 1,5-roczny Szymonek. To część procesu, który ma wyjaśnić okoliczności tego zdarzenia oraz pozwolić na osądzenie Tomasza M., oskarżonego o śmiertelne pobicie chłopczyka. 


Tomasz M., który jest na wolności, twierdzi, że 1,5-roczny Szymonek zmarł w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Mężczyzna miał się przewrócić podczas karmienia chłopczyka na podłogę i wtedy powstały śmiertelne obrażenia. Inne są ustalenia prokuratury. Zdaniem śledczych, mężczyzna zadał chłopczykowi cios w brzuch, dlatego powinien zostać skazany za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Za to grozi mu surowsza kara.


W tej sprawie toczyły się już trzy procesy - za każdym razem jednak wyrok był uchylany przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku i sprawa wracała do Sądu Okręgowego w Elblągu. Jakim wyrokiem zakończy się czwarta próba osądzenia Tomasza M.?

Proces jest poszlakowy, bo prawdę na temat tego, co wydarzyło się w dziecięcym pokoju zna jedynie Tomasz M. Dlatego sąd musi dokładnie wyjaśnić wszystkie okoliczności tej sprawy.

W miniony wtorek w mieszkaniu przy ul. Nowowiejskiej, w którym w grudniu w 2008 r. doszło do tragicznych zdarzeń, odbył się eksperyment sądowy. Jego celem było ustalenie, czy matka dziecka Marieta W. powinna usłyszeć odgłos padającego na podłogę Tomasza M. z Szymonkiem. Kobieta w tym czasie była w sąsiednim pokoju. Przed sądem zeznała, że nie usłyszała żadnego upadku. 


Eksperyment trwał 65 minut. Wykorzystano w nim fantom o wielkości i wadze zbliżonej do wówczas 1,5-rocznego Szymonka. Przebieg całego eksperymentu został nagrany.

— Przeprowadzone zostały trzy symulacje upadku Tomasza M. według trzech różnych wersji zdarzenia — informuje Dorota Zientara, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu.

W eksperymencie wzięli udział m.in. oskarżony mężczyzna, Marieta W., sędzia, prokurator, obrońca, a także trzech policjantów, w tym jeden biegły z zakresu wizualizacji.

Dzisiaj odbyła się kolejna rozprawa. Sąd przesłuchał babcię Szymonka oraz sąsiadkę Mariety W. z ul. Nowowiejskiej. 
Proces będzie kontynuowany, jednak kolejna rozprawa odbędzie się nie szybciej jak za trzy miesiące. W tym czasie biegli z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku mają przygotować opinię, w której wypowiedzą się na temat przyczyny śmierci Szymonka.

— Sąd dysponuje już opinią na ten temat (biegłych z Akademii Medycznej w Gdańsku - red.), ale zgodnie z zaleceniami Sądu Apelacyjnego kolejni biegli mają się wypowiedzieć na temat tego: jakie obrażenia przyczyniły się do śmierci chłopczyka, co było, co mogło być przyczyną śmierci — uzasadniał sędzia Tomasz Piechowiak.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama