Reklama

Bił psa łopatą, żeby zabić. Poprosił go o to właściciel. Akt oskarżenia w sądzie

12/01/2016 16:10

Do elbląskiego sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Radosławowi M. i Przemysławowi K., którym prokuratorzy zarzucają znęcanie się nad dwoma psami. Dramat zwierząt z Zielonki Pasłęckiej ujrzał światło dzienne pod koniec października ubiegłego roku.

W październiku inspektorzy ds. ochrony zwierząt z Pasłęka uratowali z jednej z posesji w Zielonce Pasłęckiej dwie suczki zmaltretowane, skrajnie wygłodzone i wychudzone. Właściciel je głodził, a jego kolega usiłował zabić łopatą jedną z nich.

Sprawą zajęła się policja i prokuratura. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu pod koniec ubiegłego roku.
— Radosławowi M., właścicielowi psów, postawiono dwa zarzuty — wyjaśnia Jolanta Rudzińska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Elblągu. — Jeden to znęcanie się nad zwierzętami, psy nie miały zapewnionych właściwych warunków, nie otrzymywały pokarmu, były wychudzone i wyziębione. Odpowie również za podżeganie drugiego z oskarżonych, Przemysława K., do zabicia zwierzęcia.

Jak ustalili prokuratorzy, Przemysław K. chciał spełnić prośbę kolegi. Próbował zabić psa uderzając go kilka razy łopatą.
— Odpowie za to przed sądem. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi mu kara grzywny, a także do roku pozbawienia wolności — dodaje prokurator Rudzińska.

Przypomnijmy: inspektorów ds. ochrony zwierząt z Pasłęka o dramacie psów w Zielonce Pasłęckiej zaalarmował anonimowy rozmówca. Jak opowiadał, na jednej z posesji znajdowały się wygłodzone i maltretowane psy.
— Na miejsce pojechaliśmy z policją. W domu akurat trwała libacja alkoholowa. Zaczęliśmy poszukiwania psów — relacjonowała nam wtedy Barbara Zarudzka, inspektor. ds. ochrony zwierząt z Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Obrońców Praw Zwierząt w Pasłęku.

Najpierw inspektorzy znaleźli suczkę leżącą w kojcu przy oborze.
— Ledwo trzymała się na nogach, tak była wychudzona. Potem zaczęliśmy szukać drugiego psa. Właściciel początkowo twierdził, że sunia nie żyje, ale w końcu przymuszony "pękł" i zaprowadził nas za dom, na pole. Tam w krzakach, pod stertą gałęzi, leżała skatowana suczka. Na nasz widok zaczęła cicho skamleć. Konkubina mężczyzny zdziwiła się, że pies "jeszcze żyje" — dodaje Zarudzka.

Mężczyzna trafił do policyjnej celi. Jak się okazało, miał on namówić swojego kolegę do zabicia psa łopatą. Teraz za znęcanie się nad zwierzętami odpowiedzą przed sądem.
naj

[gallery=4]78043[/gallery]

[youtube]https://youtu.be/vwM9CmV6sjU[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama