Reklama

Braniewski szpital pod lupą prokuratury. Kto płacił za 72 godziny pracy na dobę?

72 godziny pracy na dobę, niemal 1,8 mln zł wynagrodzenia w rok i pytania o tych, którzy to zatwierdzali. Elbląska prokuratura bada rozliczenia w braniewskim szpitalu. Sprawa jednego lekarza odsłania system, który przez lata pozwalał płacić za pracę niemożliwą do wykonania.

— Szkoda, że dopiero teraz, bo ta sprawa wyszła dużo wcześniej — mówi starosta braniewski Leszek Dziąg. Odkąd temat rozliczeń jednego z lekarzy Powiatowego Centrum Medycznego podchwyciły ogólnopolskie media, telefon w jego gabinecie niemal nie milknie.

— Przez ostatnie trzy dni mam tu taśmociąg — mówi o kolejnych dziennikarzach.
Starosta nie ukrywa emocji. Jeszcze bardziej niż wysokość zarobków bulwersuje go mechanizm, który — według obecnych władz szpitala — pozwalał rozliczać tę samą godzinę dwa albo trzy razy.

Reklama

— Kiedy w grudniu przyszła nowa prezes, zaczęła sprawdzać godziny pracy i ucinać takie sytuacje. Po pół roku lekarz sam złożył wypowiedzenie — opowiada. — Jako do lekarza nie mam zastrzeżeń. Zastrzeżenia są do rozliczeń — natychmiast zastrzega.

 Nazwiska lekarza nie podajemy. Z publicznych dokumentów i szczątkowych informacji można bez większego trudu ustalić, o kogo chodzi. Nie publikujemy jednak jego danych, ponieważ postępowanie prowadzone jest na razie w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Prokuratura nie przedstawiła dotąd nikomu zarzutów.

Reklama

Rok dłuższy niż rok

Sprawa zrobiła się głośna po publikacji Interii. Według opisanych przez portal ustaleń lekarz miał w 2024 roku wykazać 11 577 godzin pracy, dyżurów i gotowości. Cały rok ma 8760 godzin. W poszczególnych dobach dokumentacja miała wskazywać 48, 62, a nawet 72 godziny pracy. Nasza redakcja dotarła do dokumentów pokazujących skalę wypłat. Wynika z nich, że dyrektor do spraw lecznictwa otrzymywał w 2024 roku miesięcznie od 111 463 zł do 173 525,50 zł. Łącznie ponad 1,77 mln zł. Funkcję pełnił od 1 lutego 2018 roku do 31 maja 2025 roku na podstawie umowy cywilnoprawnej.

Reklama

Jeszcze mocniej brzmi uchwała Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników PCM z 10 grudnia 2025 roku. Wskazano w niej na „tolerowanie praktyk polegających na wykazywaniu i rozliczaniu pracy w wymiarze przekraczającym fizyczną możliwość jej wykonania”. Chodziło o średnio ponad 1000 godzin miesięcznie jednego lekarza. Mowa jest również o trzech „dodatkach specjalnych” przyznanych w 2024 roku na łączną kwotę 35 tys. zł bez uzasadnienia. Pojawiają się kolejne pytania. Kto układał grafiki? Kto akceptował faktury? Kto widział rozliczenia przekraczające fizyczne możliwości człowieka i dlaczego nikt wcześniej tego nie zatrzymał?

Nie tylko jeden człowiek

Reklama

Obecne władze powiatu widzą problem szerzej. W uchwale z marca 2025 roku Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników wskazało również na możliwą odpowiedzialność byłej prezes i rady nadzorczej. Wymieniono m.in. wypłatę zawyżonego wynagrodzenia podstawowego w latach 2018–2024, co miało narazić spółkę na co najmniej 376 tys. zł straty, oraz brak skutecznego nadzoru nad obsługą prawną. To kolejny wątek. Tych wątków jest jednak więcej. Niektóre prokuratura umarzała. Inne dopiero teraz się pojawiają.

— W sprawie o te blisko 1,8 mln zł na razie jest prowadzone postępowanie prokuratorskie. Zakładamy, że jeżeli ustalenia się potwierdzą, będzie także pozew o zwrot tych pieniędzy albo odszkodowanie — zapowiada starosta braniewski. Według niego sprawa dotyczy również bezpieczeństwa pacjentów.

Reklama

— Nie można w ten sposób sprawnie leczyć. To może oznaczać narażenie szpitala, ale także pacjentów — podkreśla.

Chirurgia po zmianach

Po zmianie lokalnych władz i władz szpitala zaczęto porządkować nie tylko rozliczenia, lecz także organizację pracy oddziałów. Braniewską chirurgię przestawiono z ostrego dyżuru na zabiegi planowe.

— Sprawdziliśmy ile ostrych przypadków rzeczywiście trafiało na stół operacyjny. Statystycznie były to góra dwie osoby miesięcznie, a część i tak kierowano do Elbląga. Utrzymywanie pełnych nocnych dyżurów było więc rodzajem fikcji i generowało ogromne koszty — mówi Leszek Dziąg.

Reklama

Jak twierdzi, po ograniczeniu nocnych dyżurów koszty spadły, a szpital nagle zakończył ubiegły rok wynikiem około 2,5 mln zł na plusie, a nie z długami. Kwotę tę trzeba jeszcze potwierdzić w sprawozdaniu finansowym. — Dokładnie widać, co wpływało na zadłużanie placówki — kwituje starosta.

Leszek Dziąg ma jednak też swój własny problem. W radzie powiatu niedawno stracił większość. Z funkcji starosty może być odwołany w każdej chwili. A jak sam przypomina, jego przeciwnicy "doceniali" pracę lekarza od "72 godzin na dobę". Był zapraszany na lokalne uroczystości, nagradzany statuetkami, dyplomami. Były bukiety kwiatów, uśmiechy i uściski dłoni.

Reklama

Trop prowadzi poza Braniewo

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że nazwisko lekarza pojawiało się również przy innych szpitalach w regionie. Wysłaliśmy pytania do placówek w Ostródzie i Nidzicy: czy tam pracował, w jakim okresie, na jakich zasadach i jakie kwoty mu wypłacano. Pytamy też, czy jego grafiki porównano z godzinami wykazywanymi w Braniewie. I jak wyglądają teraz?
Pytania trafiły również do prokuratury, NFZ i Warmińsko-Mazurskiej Izby Lekarskiej. Do chwili publikacji tego artykułu nie otrzymaliśmy wszystkich odpowiedzi.

Reklama

A braniewska sprawa nie wybuchła w próżni. Portal Zero.pl opisał lekarza z Warszawskiego Szpitala Południowego, który wykazał 1,6 mln zł dochodu i niemal 4 tys. godzin pracy w ciągu roku, jednocześnie prowadząc intensywną działalność publiczną. Wirtualna Polska ujawniła zaś mechanizm działania spółki neurochirurgicznej, której wynagrodzenie — po przeliczeniu wartości seryjnie wykonywanych zabiegów — miało sięgać 26 tys. zł za godzinę. Nie była to zwykła stawka godzinowa, lecz 65 proc. kwoty wypłacanej szpitalowi przez NFZ za każdy zabieg. Po kontroli Fundusz zakwestionował część rozliczeń i nałożył na jeden ze szpitali karę ponad 2,6 mln zł.

Długi, konsolidacja i milionerzy

Reklama

Dla Warmii i Mazur to temat szczególnie ważny. W Nidzicy zadłużenie szpitala sięgało blisko 20 mln zł, w Bartoszycach mówi się o około 100 mln zł. Miejski Szpital Zespolony w Olsztynie zakończył 2025 rok stratą ponad 12,5 mln zł, a jego zobowiązania już wcześniej przekraczały 50 mln zł. Problemy finansowe ma także Uniwersytecki Szpital Kliniczny.Jednocześnie w Olsztynie przygotowywana jest konsolidacja szpitala wojewódzkiego, miejskiego i uniwersyteckiego. Zanim połączy się placówki i ich finanse, trzeba odpowiedzieć, skąd naprawdę wzięły się długi i czy wszystkie wielomilionowe kontrakty były właściwie kontrolowane.
Jan Berdycki

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/07/2026 10:57
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama