Pobity, ciężko ranny w głowę mężczyzna, kilkadziesiąt minut czekał na przyjazd karetki pogotowia. — Policjanci, którzy bardzo szybko zjawili się na miejscu zdarzenia, chcieli już zabrać go do szpitala radiowozem — relacjonuje Jerzy Szerszeń, krewny poszkodowanego. — Gdy wreszcie przyjechali ratownicy, kazali mojemu siostrzeńcowi wstać z ziemi i wsiąść do karetki. A chłopak miał w trzech miejscach pękniętą podstawę czaszki i leżał w kałuży krwi.
30-letni Rafał spędzał piątkowy wieczór w gronie rodzinnym w Jegłowniku. Ponieważ w pobliżu jego domu otwarto dyskotekę, wraz z bliskimi przeniósł się do lokalu. Gdy w nocy wyszedł na chwilę do domu, został napadnięty i pobity. Po jednym z ciosów mężczyzna upadł uderzając głową w krawężnik. Przez kilkadziesiąt minut leżał w kałuży krwi czekając na przyjazd pogotowia.Sprawca za kratkami
Policji bardzo szybko udało się ustalić sprawcę pobicia. Okazał się nim 23-letni Mariusz Z., mieszkaniec Jegłownika. Obaj mężczyźni się znali.
— Pod dyskoteką doszło do jakiejś sprzeczki, Mariusz Z. twierdzi, że raz uderzył poszkodowanego mężczyznę, który nieszczęśliwie upadł głową na krawężnik — informuje mł. asp. Krzysztof Nowaki, oficer prasowy KMP w Elblągu. — Sprawdzamy okoliczności tego zdarzenia. Sprawca pobicia przyznał się do winy. Mężczyzna został objęty dozorem policyjnym. Grozi mu co najmniej 5 lat więzienia.
Oświadczenie przesłane już po publikacji artykułu:
1) zdarzenie miało miejsce w nocy z 6/7.07.2012 r.,
2) zgodnie z zapisem z rejestratora rozmów pierwsze wezwanie miało miejsce o godz. 1.47.51 (koniec rozmowy),
3) zgodnie z zapisem na karcie wyjazdowej w książce wyjazdowej zespół został zadysponowany przez dyspozytora medycznego o godz. 1.48,
4) zgodnie z zapisem na karcie wyjazdowej zespół dotarł na miejsce o godz. 2.02, tzn. po niespełna 15 min. od przyjęcia wezwania (zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym maksymalny czas dotarcia od chwili przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora medycznego nie może być dłuższy niż 20 minut poza miastem powyżej 10 tysięcy mieszkańców),
5) nie przekazano nam również sygnału z pogotowia ratunkowego w Malborku - jedyną osobą, poza wzywającą, która dzwoniła w tej sprawie o godz. 1.47, był oficer dyżurny Policji (pierwszy telefon o 1.48),
6) po przeprowadzonej rozmowie wyjaśniającej z kierownikiem zespołu (ratownik medyczny) uzyskałem informację, że pacjent był transportowany z miejsca zdarzenia w pozycji leżącej; na potwierdzenie uzyskanych wyjaśnień posiadam nagranie z rejestratora rozmów (chyba przypadkowe połączenie jednej z osób będących w miejscu wezwania), w którym słychać jak kierownik zespołu mówi: "Panie Rafale, przełożymy Pana teraz na łóżeczko",
7) zgodnie z zapisem na karcie wyjazdowej i karcie medycznych czynności ratunkowych pacjent został przewieziony do SOR W.Sz.Z. w Elblągu, gdzie zespół przekazał go o godz. 2.25,
8) nie jest prawdą, że dyspozytor medyczny skierował karetkę na ul. Malborską, ale... w Elblągu - ambulans został zadysponowany do Jegłownika.
Michał Missan
Koordynator Działu Ratownictwa Medycznego
Wojewódzki Szpital Zespolony w Elblągu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!