Reklama

Czy Święta Bożego Narodzenia potrafią nas jeszcze zjednoczyć?

24/12/2025 12:51

Boże Narodzenie to czas pojednania, rodzinnych spotkań i wewnętrznej radości. Ale co, gdy zamiast ciepła czujemy chłód, a przy wigilijnym stole bardziej niż pokój obecne są napięcia i niewypowiedziane żale? Czy święta bez idealnej atmosfery mogą być prawdziwe? Ksiądz Józef Kożuchowski mówi wprost: chrześcijaństwo nie wymaga od nas udawania. Trudne święta są możliwe pod warunkiem, że towarzyszy im prawda, pokora i choćby najmniejsza gotowość do tego, by uczynić pierwszy krok ku pojednaniu.

– Czy wigilijny stół w Polsce rzeczywiście jest miejscem pojednania czy raczej udawania zgody?
– Wigilijny stół w Polsce nie zawsze jest miejscem rzeczywistego pojednania – częściej bywa próbą zawieszenia konfliktów. I nie ma w tym nic zaskakującego. Pojednanie rzadko dokonuje się od święta. Ważne jednak jest to, by nie było tu hipokryzji. Potrzebna jest dobra wola i gotowość, by zobaczyć w drugim człowieku coś więcej niż własne urazy. Sens wigilijnego spotkania nie polega na udawaniu zgody, lecz na wezwaniu do niej. Chrześcijaństwo nie obiecuje łatwego pokoju, ale uczy postawy, w której nie zamyka się drzwi przed drugim człowiekiem, nawet wtedy, gdy pojednanie jest procesem, a nie faktem.

                                                                                                                                                                                                                     

Reklama

– Dlaczego właśnie w czasie świąt rodzinne konflikty bywają najbardziej widoczne?
– W okresie świąt rodzinne konflikty bywają szczególnie mocno przeżywane. Spotkania przy jednym stole, powrót do wspólnych wspomnień i oczekiwanie, że „wszystko powinno być idealnie”, często wydobywają na powierzchnię to, co przez cały rok było przemilczane: urazy, ból, niewypowiedziane krzywdy. W takich momentach łatwo skupić się wyłącznie na własnych ranach. Dlatego tak ważne jest to, by zwrócić serce i umysł ku Bogu. W modlitwie „Ojcze nasz” prosimy: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy”. To nie jest tylko piękne zdanie, ale konkretne zaproszenie do rachunku sumienia: czy naprawdę chcę przebaczyć i czy mam odwagę sam prosić o przebaczenie. Święta nie rozwiązują konfliktów automatycznie, ale mogą stać się momentem pierwszego kroku, cichej decyzji, że nie chcę już żyć z ciężarem nieprzebaczenia.

– Czy pojednanie bez prawdy, tak częste przy wigilijnym stole, ma jakąkolwiek wartość?
– Pojednanie powinno dokonywać się w prawdzie. Bez niej zgoda pozostaje jedynie chwilowym zawieszeniem konfliktu, a nie rzeczywistym uzdrowieniem relacji. W tajemnicy Nowonarodzonego Bóg daje nam jednak łaskę odwagi i pokory, by tę prawdę wypowiedzieć i przyjąć. Trzeba tylko z wiarą po nią sięgnąć.

Reklama

– Czy Boże Narodzenie zobowiązuje do przebaczenia czy raczej do nazwania zła po imieniu?
– Boże Narodzenie nie stawia nas przed wyborem: albo przebaczenie, albo nazwanie zła po imieniu. W Ewangelii te dwie rzeczy zawsze idą razem, bo wszystko dokonuje się w prawdzie. Przebaczenie i nazwanie zła nie wykluczają się – przeciwnie, wzajemnie się dopełniają. Zło trzeba nazwać po imieniu i jednocześnie przebaczyć. Dla chrześcijanina przebaczenie jest oczywiste, ale równie konieczne jest jasne nazwanie tego, co było złe. Bez prawdy przebaczenie staje się pustym gestem. Jeśli nie wiemy, co było złem, w gruncie rzeczy nie wiemy, co przebaczamy. Prawda pozwala zobaczyć, co rzeczywiście się wydarzyło, i dopiero wtedy możliwe jest autentyczne przebaczenie. Zło pozostaje złem i musi być nazwane po imieniu – bez atakowania osoby i bez jej upokarzania. Potępiamy zło, ale nie przekreślamy człowieka. Przebaczenie dokonuje się zawsze w pokorze, ze świadomością, że sami jesteśmy grzeszni i również potrzebujemy miłosierdzia. Nie jesteśmy panami sumień. Przebaczamy nie z pozycji wyższości, lecz jako ludzie żyjący z miłosierdzia Boga.

– Czy chrześcijaństwo dopuszcza trudne święta, bez zgody i bez udawania bliskości?
– Chrześcijaństwo nie zgadza się na świętowanie oparte na udawaniu. Boże Narodzenie nie jest dekoracją relacji ani chwilowym zawieszeniem prawdy. Jeśli decydujemy się świętować razem, sam fakt bycia przy jednym stole zakłada minimum uczciwości i rezygnację z fałszywej bliskości. Nie oznacza to jednak, że święta muszą być łatwe. Mogą być trudne, naznaczone napięciem i ranami, które jeszcze się nie zagoiły. Chrześcijaństwo nie wymaga natychmiastowej zgody, ale wymaga prawdy. Trudne święta są możliwe, święta nieprawdziwe – nie. Bóg nie przychodzi do świata uporządkowanego i pojednanego, lecz wchodzi w jego kruchość i konflikty. Dzielenie się opłatkiem nie jest nagrodą za idealne relacje, ale znakiem gotowości do drogi pojednania, nawet jeśli jest ona jeszcze niepełna i trudna. Gest ten zakłada przynajmniej wolę, by zrobić krok ku drugiemu. Chrześcijaństwo nie daje jednak łatwego rozgrzeszenia za zaniechanie. Brak gestu nie może stać się wygodnym uspokojeniem sumienia. Jeśli ktoś nie potrafi się przełamać, zostaje wezwany, by uczciwie zmierzyć się ze swoim oporem, a nie uznać go za rozwiązanie.

Reklama

– Czy można przeżyć Boże Narodzenie po chrześcijańsku, nie czując radości?
– Radość nie jest jedynie emocją ani chwilowym nastrojem. W perspektywie wiary jest ona owocem działania Ducha Świętego. Jeśli więc ktoś pyta o radość Bożego Narodzenia, trzeba najpierw zapytać o wiarę w samo Boże Narodzenie, czy traktujemy je jako wydarzenie zbawcze czy tylko kulturowy zwyczaj. Istnieje radość jako dar Ducha Świętego i istnieje radość czysto ludzka, zależna od zdrowia, relacji i okoliczności życia. Chrześcijańska radość nie polega na sztucznym entuzjazmie ani na zaprzeczaniu bólowi. Jeśli ktoś przeżywa chorobę, lęk, dramat rodzinny, nie musi tryskać uśmiechem. Różnica między człowiekiem wierzącym a niewierzącym nie polega na braku cierpienia, lecz na tym, co człowiek robi ze swoim cierpieniem. Człowiek bez wiary często zostaje z nim sam – zamknięty w bólu, lęku i bezradności. Człowiek wierzący może zanieść je do Betlejem. Może podzielić się nim z Dzieciątkiem Jezus. Może oddać Mu swoją nieradość, swoje zmęczenie i swój strach. I właśnie po to Bóg przychodzi. Bóg przychodzi nie po to, by natychmiast zabrać trudności, lecz po to, by je z nami dzielić.

– Jak Kościół powinien reagować na to, że dla wielu osób święta są czasem samotności?
– Kościół nigdy nie był obojętny na samotność, która szczególnie boleśnie ujawnia się w czasie świąt. Dlatego organizuje wigilie i spotkania świąteczne, przez Caritas przygotowuje paczki żywnościowe i inne formy pomocy. Jest także wymiar duchowy tej obecności: kapłani niosą posługę sakramentalną, odwiedzają chorych, przynoszą Komunię Świętą także w dni świąteczne, często kosztem własnego odpoczynku. To konkretne świadectwo, że człowiek wierzący nigdy nie jest sam, bo wiara jest przede wszystkim relacją z Jezusem Chrystusem.

Reklama

– Czego ksiądz życzyłby naszym Czytelnikom?
– Drodzy Czytelnicy, z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę Wam przede wszystkim bliskości Boga, który stał się Człowiekiem, aby być z nami i dla nas. Niech tajemnica Betlejem rozświetla codzienność i umacnia serca nadzieją, że Bóg naprawdę wchodzi w ludzkie życie, także to zwyczajne, pełne pracy i trosk. Życzę Wam spotkania z Chrystusem w sakramentach, zwłaszcza w Eucharystii. Niech Msza Święta, a szczególnie noc pasterki, będzie chwilą zatrzymania, adoracji i wdzięczności za Boga, który daje się nam w Chlebie Życia. Tam rodzi się prawdziwy pokój serca i siła do codziennego życia. Niech łaska pojednania odnawia serce i przywraca wewnętrzną wolność, a Komunia Święta umacnia miłość, cierpliwą i wierną. Niech modlitwa przy żłóbku i kolędzie prowadzi do bliższej więzi z Jezusem. Życzę Wam, aby świąteczne spotkania, przy stole i w kościele, były czasem wzrostu wiary, nadziei i miłości. Pragnę, aby Chrystus, który rodzi się w ciszy Betlejem, rodził się także w naszych sercach i uwrażliwiał nas na tych, których życie dziś szczególnie boli: chorych, samotnych, zmagających się z cierpieniem i smutkiem. Niech w tych dniach nie zabraknie dla nich naszej modlitwy, obecności i prostego dobra. Niech Nowonarodzony Pan obdarza nas swoim pokojem, błogosławi naszej ojczyźnie i prowadzi nas przez nowy rok drogą wierności Ewangelii.
 

Rozmawiała Ewelina Gulińska

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/12/2025 12:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama