Bilbordy, ulotki i krówki, dwa tygodnie na głosowanie, urny w centrach handlowych i nikłe zainteresowanie ankietą w sprawie przyszłości portu. To prawdziwy polityczny nokaut dla Witolda Wróblewskiego. Milcząca większość, która nie wzięła udziału w ankiecie, prawdopodobnie jest przeciwna pomysłom prezydenta Elbląga.
Podano już wstępne wyniki badania opinii mieszkańców w sprawie przyszłości portu w Elblągu, poprzedzone szeroką kampanią portową prezydenta Witolda Wróblewskiego. Głosować można było za pomocą ankiet papierowych i elektronicznych. Urny do wrzucania głosów ustawiono w wielu dogodnych lokalizacjach, w tym trzech centrach handlowych. A tym, którzy nie robili zakupów, ankiety na ulicach rozdawał senator Jerzy Wcisła. Chodząc po ulicach naszego miasta, za wypełnienie ankiety częstował ludzi też krówkami. Cukierka można było skosztować też podczas miejskiej majówki w porcie, przy okazji wrzucania ankiety do urny mobilnej. Konsultacje w sprawie portu nazywane przez mieszkańców „referendum” miało bardzo ciekawą polityczną formę, przypominało wręcz happening – można było spodziewać się więc tłumów, chcących oddać swój głos w sprawie portu, jednak tak się nie stało. Podsumowując: w głosowaniu papierowym i elektronicznym oddano łącznie 11221 głosów, w tym na „Tak” – 7779, na „Nie” – 2331. Głosów nieważnych było 1111.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!