Reklama

Jerzy Wcisła: 40 procent Elbląga może znaleźć się pod wodą

28/07/2025 15:33

Nowy program przeciwpowodziowy dla Żuław trafił właśnie do rządu. Wśród 48 zaplanowanych zadań nie ma jednak zabezpieczenia Elbląga przed cofką, która według senatora Jerzego Wcisły może zalać nawet 40 procent miasta.


Nowy program ochrony przeciwpowodziowej Żuław Wiślanych trafił do rządu. Zakłada realizację 48 zadań inwestycyjnych i utrzymaniowych do 2036 roku, o łącznej wartości 1,4 miliarda złotych. Dokument powstał z inicjatywy Żuławskiego Zespołu Parlamentarnego.

— Program przeciwpowodziowy dla Żuław Wiślanych rozpoczął się w 2007 roku i był rozpisany do 2030, w trzech etapach — przypomina  Elżbieta Gelert, posłanka KO — Pierwszy etap zakończył się w 2015 roku i pochłonął ponad 600 milionów złotych. Potem program został drastycznie ograniczony. W czasach rządów PiS realizowano jedynie odbudowę ostróg na Wiśle. Dziś rozpoczyna się trzeci etap, o wartości ok. 400 milionów złotych.

Jak podkreśla Jerzy Wcisła, senator KO obecny program to efekt wielomiesięcznych prac zespołu parlamentarnego. Zawiera konkretne zadania i harmonogram.

— Najważniejszym celem było przygotowanie programu ochrony przeciwpowodziowej dla Żuław. Przypomnę: Żuławy bez infrastruktury po prostu nie istnieją. Mamy 1200 km wałów, 1500 budowli hydrotechnicznych i 118 stacji pompowych. Jeśli przestaną działać, Żuławy same zatoną — mówi senator.

Zgodnie z planem, roczne wydatki w latach 2025–2036 będą się wahać od 50 do ponad 100 milionów złotych. — To wcale nie jest wygórowana kwota jak na 48 zadań realizowanych przez 11 lat — ocenia Wcisła.

Elbląg też jest zagrożony

Wśród zaplanowanych działań aż 27 ma dotyczyć województwa warmińsko-mazurskiego. Dwa z nich – regulacja Kumieli i Babicy – obejmują Elbląg. Zdaniem senatora to jednak nie wystarcza.

— W programie nie ma zabezpieczenia Elbląga przed cofką ze strony Zalewu Wiślanego. Wszyscy jesteśmy elblążanami i wiemy dobrze, że cofka to nie jest zjawisko raz na 100 czy 500 lat. Wystarczą dwa dni niekorzystnych wiatrów, trochę opadów. 40 procent Elbląga leży na Żuławach. Druga część miasta leży czasem 100 m powyżej Żuław i z niej spłyną wody, które zaleją tę niższą część — tłumaczy Wcisła.

— Przypomnę, że powódź tysiąclecia zalała 40 procent Wrocławia. To nie jest więc problem kawałka Elbląga — to jest problem całego miasta, jeśli dojdzie do powodzi — dodaje.

Plan rządowy z 2022 roku pomija Elbląg

Dlaczego cofka nie została ujęta w rządowym programie? Kluczowy jest Plan Zarządzania Ryzykiem Powodziowym z 2022 roku.

— Podstawą do stworzenia programu ochrony przeciwpowodziowej jest plan zarządzania ryzykiem powodziowym. Takie plany tworzy się raz na sześć lat. Dla Żuław plan został przyjęty przez rząd 18 października 2022 roku, za rządów Mateusza Morawieckiego — wyjaśnia senator. — Przeanalizowałem go. Liczy 600 stron i zawiera 900 zadań. Wśród nich jest jedno dotyczące Elbląga. Wiecie jakie? Pogłębienie toru wodnego. I żadnego innego.

— Nie ma mowy o wrotach, o terenach ulgi, gdzie będzie mogła rzeka wylać, jeżeli nie wyleje w Elblągu. Tymczasem rzekę obudowano. Każdy widzi, jak dziś wygląda — obetonowana murem wysokości 3,5 metra. Jeśli przyjdzie fala na Żuławy, zatrzyma się w Elblągu i tam się rozleje, bo wcześniej nie będzie miała gdzie.

Szansa na zmianę w 2028 roku

Mimo zastrzeżeń, senator Wcisła poparł przyjęcie programu. Przekonała go perspektywa aktualizacji planu w 2028 roku: — Nadzieja jest taka, i to mnie przekonało do zagłosowania za przyjęciem programu i wysłaniem go do rządu, że ten plan obowiązuje do 2028 roku. W 2028 roku trzeba będzie przyjąć nowy plan — i w zasadzie już teraz musimy nad nim pracować. 

Z  inicjatywy senatora w oficjalnym stanowisku zapisano, że kolejny plan ma być przygotowany z udziałem samorządów, instytucji branżowych i Żuławskiego Zespołu Parlamentarnego.

— Zaczynamy od teraz pracę nad nowym programem zabezpieczenia przeciwpowodziowego Żuław — kompletnym i kompleksowym jak ten z 2007 roku. Jestem pewien, że za dwa, trzy lata, czyli w 2028 roku, będziemy mogli przyjąć pełen program, który zagwarantuje Żuławom bezpieczeństwo — przekonuje Wcisła.

Bez maszyn, śluz i wałów Żuławy znikną

Senator Wcisła podkreśla, że stawką są nie tylko pieniądze czy polityczne deklaracje, ale życie i bezpieczeństwo tysięcy mieszkańców.

— Cieszę się, że wracamy do zorganizowanego myślenia o Żuławach, o budowie systemów bezpieczeństwa powodziowego. Wszyscy tu mieszkający wiedzą, że by Żuławy istniały, by 270 tys. ludzi mogło tu pracować i rozwijać się, muszą działać maszyny, śluzy, wrota przeciwpowodziowe, a wały muszą być szczelne, nieposzarpane przez bobry. Część z tych elementów program już uwzględnia — podsumowuje.

Ewelina Gulińska

Reklama

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/07/2025 12:43
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama