— Pracuję jako kurier. Trzy tygodnie temu dostarczałem paczkę w okolice Stegny. Kiedy wchodziłem do domu odbiorcy razem ze mną prześlizgnął się kotek. Niestety, Pan który był w domu, na widok kotka się nie ucieszył i mocno go kopnął. Kiedy wracałem do samochodu kotek poszedł za mną — pisze nasz Czytelnik.
Był bardzo chudy, kulał na tylną łapkę i chodził zgarbiony. Dręczony wyrzutami sumienia, że tak go zostawiłem, po dwóch dniach postanowiłem wrócić. Pani, od której go zabierałem zarzekała się, że dba o kota ale to wina choroby, że jest taki chudy. Wielokrotne wizyty u weterynarza podobno nic nie pomagały.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!