Reklama

Kupcy pytają: czy miasto pomoże w pokryciu strat?

05/03/2013 13:40

Przez cały czas do sklepów leżących wzdłuż rozkopanych ulic można było dowozić towar, jeżeli nie głównym wejściem, to od zaplecza — przekonywał wiceprezydent Adam Witek na otwartym spotkaniu poświęconym przebudowie "pięćsettrójki". — Tylko po co nam towar, jeżeli nie ma go kto kupować? — ripostowali kupcy. I pytali, czy miasto może im pomóc w przetrwaniu trudnego czasu drogowych remontów.

Przebudowa elbląskiego odcinka drogi wojewódzkiej nr 503 jest utrapieniem dla elblążan, zmuszonych do kilkukilometrowych objazdów, bądź ryzykowania uszkodzenia wozu przy pokonywaniu "drogowych bajpasów". Kierowcy się pocieszają, że kiedyś przecież remonty się skończą. Kupcy, którzy potracili klientów przez uliczne rozkopy przed ich sklepami boją się, że z finansowego dołka już się nie podźwigną.

Tylko do sądu?
— Czy miasto przewiduje dla tych przedsiębiorców jakieś ulgi, na przykład w podatku od nieruchomości — dopytywał się jeden z uczestników otwartego spotkania w sprawie przebudowy "pięćsetrójki".
Od początku wiceprezydent Adam Witek nie pozostawiał poszkodowanym przez drogowe remonty przedsiębiorcom żadnych złudzeń, co do możliwości miasta.
— Nie ma innego mechanizmu, niż skarga do sądu. To sąd wyliczy, jakie straty poniósł na przykład właściciel sklepu i jakie odszkodowanie mu się w związku z tym należy. My nie możemy przyjąć jakiejś wspólnej stawki i każdemu zapłacić na przykład po 10 zł... — przekonywał wiceprezydent.
Adam Witek zapewnił też, że miasto cały czas dbało o to, żeby ani przez chwilę sklepy nie były pozbawione możliwości dowozu towaru.
— Jak nie można było do któregoś z nich dojechać od frontu, to na pewno była taka możliwość od zaplecza — zapewniał wiceprezydent.
— Towar mieliśmy, ale nie mieliśmy klientów! — głośno ripostował głos z sali.

Dla wszystkich albo dla nikogo
— Sprawa każdego przedsiębiorcy musi być traktowana indywidualnie. Zapraszam do siebie i z każdej sytuacji postaramy się znaleźć wyjście — tym zaproszeniem wiceprezydent złagodził swoją wcześniejszą wypowiedź na temat możliwości pomocy kupcom ze strony miasta.
— Czy Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji nie może czasowo obniżyć pobieranej od nas opłaty za dzierżawę gruntu? — konkretnie zapytał jeden z kupców, handlujących w tzw. miasteczku przy czołgu.
— Za sklep o powierzchni 37 m kw. płacę do MOSiR-u 460 zł miesięcznie dzierżawy i 400 zł rocznie do kasy miasta z tytułu podatku od nieruchomości. Z tym, że pawilon jest moją własnością. Wykupiłam go przed laty za 70 tys. zł — dodała kobieta też handlująca we wspomnianym miasteczku.
Wiceprezydent próbował tłumaczyć, że nie ma możliwości obniżenia stawki za dzierżawę jedynie dla wybranych przedsiębiorców. Miasto, oczywiście, może zmienić wysokość opłat, ale taka operacja skutkowałaby obniżką dla wszystkich właścicieli sklepów: i tych, którzy nie ze swojej winy tracą klientów i tych, którzy tego typu kłopotów nie mają.

Miasto się nie obrazi
I znowu wiceprezydent powrócił do wątku sądowego. — Miasto nie obrazi się na nikogo, kto pójdzie do sądu po odszkodowanie — zapewnił Adam Witek. — Często to jedyna możliwość, żeby rozwiązać tego typu problem.
— Szybciej 60 osób z głodu umrze, niż doczeka się tych pieniędzy — ripostował jeden z kupców.
Nagle okazało się, że chyba jednak można pomóc przedsiębiorcom, nie czekając na wyrok sądu.
— Czy kupców z odciętych od świat odcinków ulic nie można czasowo przenosić w inne miejsce? — padło pytanie z sali.
— Gdyby ktoś się zgłosił z taką prośbą na pewno rozważylibyśmy taką możliwość — zapewnił wiceprezydent.
Jedna z uczestniczek spotkania przyznała, że jej mąż latem złożył pismo z prośbą o obniżenie dzierżawy.
— W odpowiedzi otrzymaliśmy pismo, z którego wynikało, że możemy się starać o obniżenie w ten sposób naszych kosztów, ale musimy przedłożyć dokumenty świadczące o spadku przychodów. Papierków do wypełnienia było tak dużo, że zrezygnowaliśmy z tego — przyznała kobieta, zastrzegając, że nie wie, na jakiej podstawie taka pomoc mogłaby być im udzielona.
gog

Podczas otwartego spotkania zabrakło informacji, że przedsiębiorcy, którzy z niezależnych od siebie przyczyn (należy do nich również choroba, czy śmierć w rodzinie) popadają w finansowe tarapaty mogą się starać o tzw. pomoc publiczną. Najogólniej mówiąc, pomocą publiczną nazywamy wszelkie wsparcie udzielane przez państwo i samorządy osobom fizycznym oraz przedsiębiorcom świadczone im przy pomocy pieniędzy uzyskanych z powszechnego opodatkowania.
— Każdy przedsiębiorca może starać się o skorzystanie z jednej z dwóch ulg ustawowych: rozłożenia na raty lub umorzenie podatku Zainteresowany powinien zwrócić się do miasta z wnioskiem i przedstawić dokumenty, stwierdzające, że ma problemy finansowe. Takie same dokumenty powinien przedłożyć do MOSiR-u w przypadku starań o umorzenie lub rozłożenie na raty dzierżawy. Każdy tego typu przypadek rozpatrywany jest indywidualnie — informuje Łukasz Mierzejewski z Biura Prasowego elbląskiego ratusza.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama