Reklama

Maciej Płażyński, jedna z ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, miał w Pasłęku wielu przyjaciół





13/04/2010 13:15

— To był szok. Coś niewyobrażalnego — mówi Edward Skalij, dyrektor Zespołu Szkół w Pasłęku. — Dowiedziałem się o tym, jak wszyscy, w sobotę rano. Z rozmiaru tragedii, zdałem jednak sobie sprawę później, gdy w telewizji przedstawiono pełną listę pasażerów. Na liście tej znajdowało się nazwisko Macieja Płażyńskiego. Ten parlamentarzysta i prezes Wspólnoty Polskiej, były marszałek Sejmu, był uczniem Edwarda Skalija.




— W 1973 roku, gdy był w drugiej klasie, zacząłem go uczyć chemii. I tak poprowadziłem aż do matury — opowiada dyrektor pasłęckiego LO. 
O karierze szkolnej przyszłego marszałka, Skalij może mówić tylko dobrze.
— Był spokojnym i poważnym nastolatkiem. Nie miał żadnych problemów z nauką. Szczególnie interesował się przedmiotami humanistycznymi — mówi Edward Skalij.


Historii uczył Macieja Płażyńskiego Stanisław Paździor. Ten emerytowany profesor liceum do dzisiaj we wspaniałej kondycji i cały czas bardzo aktywny na arenie społecznej (jest przewodniczącym Rady Miejskiej Pasłęka), tak wspomina swojego dawnego, a sławnego ucznia: — Otrzymał solidne wychowanie w domu - pochodził z dobrej, inteligenckiej rodziny. Bardzo skromny i inteligentny. Zajmowała go szczególnie historia najnowsza — mówi Stanisław Paździor.
— Specjalnie nigdy nie wyrywał się do odpowiedzi, ale gdy mówił, to zawsze konkretnie i na temat — dodaje profesor.


Maciej Płażyński dojeżdżał do Pasłęka z pobliskich Młynar. Jego rodzice byli w tym miasteczku weterynarzami. Maciej nie poszedł w ich ślady - po ukończeniu liceum (matura 1976) i rocznej przerwie zaczął studiować prawo na Uniwersytecie Gdańskim. Rodzinną tradycję kontynuował (i kontynuuje) natomiast starszy brat Macieja, Wojciech. Jest weterynarzem w Braniewie.

 — Przez wiele lat obserwowałem drogę życiową i karierę polityczną Macieja Płażyńskiego — mówi Stanisław Paździor, dla którego znalezienie się jego dawnego ucznia na liście ofiar katastrofy lotniczej, było ogromnym wstrząsem.
W pamięci Stanisława Paździora, ale i innych naszych rozmówców, Maciej Płażyński pozostał jako człowiek, z którym, mimo kariery, można było normalnie porozmawiać, który do końca życia zachował też więź z rodzinnymi stronami.
— Miał tu przyjaciół. Przyjeżdżał na szkolne uroczystości. W 2007 r. był na rozpoczęciu roku szkolnego w LO. Sporo też pomagał i wspierał wiele cennych inicjatyw, m.in. to dzięki niemu udało się zbudować halę sportową w liceum — mówi Wiesław Śniecikowski, burmistrz Pasłęka. 
Śniecikowski ostatni raz widział się z Płażyńskim w lutym tego roku.
— Rozmawialiśmy o przyjeździe do Pasłęka polskich dzieci z Białorusi — mówi burmistrz.

wch

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama