Reklama

Na remontowanej drodze 503 cisza przed burzą


12/04/2013 09:46

Świetlica w Suchaczu była wypełniona po brzegi. To miało być doroczne spotkanie mieszkańców z burmistrzem Tolkmicka. Ale burmistrz zaprosił na nie przedstawiciela firmy remontującej "pięćsettrójkę". Dzięki temu przez ponad godzinę prawie wcale nie musiał się odzywać. Za to kierownik budowy Witold Kotarski został zasypany pytaniami.

— Kiedy inwestycja się zakończy? — pytanie, które padło z ust mieszkańca Bogdańca na pewno chciał zadać każdy z uczestników spotkania.

— Zgodnie z wciąż obowiązującym harmonogramem, roboty potrwają do końca czerwca — dyplomatycznie odpowiedział kierownik budowy.

— A którego roku? Tego? Nie ma takiej opcji! — padały okrzyki z sali.


Witold Kotarski powtórzył, że koniec czerwca to wciąż oficjalny termin zakończenia robót.

— A jaki jest termin nieoficjalny? — dopytywali się ludzie, ale odpowiedzi na tak postawione pytanie nie otrzymali.


Dużo uwag do wykonawcy związanych było ze stanem objazdów i jakością wykonywanych robót.

— Przyjdzie ulewa i zaleje pół Suchacza, bo zrobiliście sobie zlewnię w najniższym miejscu wsi, przy ul Kieleckiej — alarmował jeden z uczestników spotkania. — W czasie robót zasypane zostały przepusty. Kto to poprawi?


Burmistrz Andrzej Lemanowicz obiecał, że przyjrzy się sprawie i wyegzekwuje od wykonawcy - jeżeli to on zawinił - naprawę przepustów.

We wtorek na "pięćsettrójce" pracowało ok. 50 osób.

— Gdy tylko pogoda pozwoli zaczniemy działać jednocześnie na całym 24-kilometrowym odcinku od granic Elbląga przez Kamionek Wielki, Suchacz, Kadyny, Tolkmicko do Pogrodzia. Wtedy na placu budowy można się spodziewać ok. 200 osób. Będziemy się starali tak prowadzić roboty, żeby utrzymać ciągłość ruchu, ale na pewno, co jakiś czas, na parę godzin będziemy musieli ruch zamykać — nie ukrywał kierownik.




Na pytanie, czy w związku z tym mieszkańcy mają spodziewać się jeszcze większych utrudnień związanych z dojazdem do pracy w Elblągu i z powrotem do domu, kierownik odpowiedział wprost:

— Proszę mi wierzyć, prawdziwych utrudnień mieszkańcy jeszcze nie przeżyli. Dopiero teraz, gdy będziemy pracowali na całym odcinku, sytuacja może się stać naprawdę trudna. Oczywiście fragmenty dróg będziemy zamykali nie od szóstej, czy siódmej, kiedy ludzie jadą jeszcze do pracy, a na przykład od ósmej, żeby jak najmniej utrudniać ludziom życie. To samo dotyczy godzin popołudniowych. Jeżeli ktoś będzie chciał wrócić do domu np. o trzynastej, będzie mógł się natknąć na blokadę, ale już ok. szesnastej ta droga powinna być wolna.


Czy tak faktycznie będzie okaże się, gdy roboty ruszą pełną parą. Kierownik obiecał też, że mieszkańcy nie będą już - jak to bywało w ubiegłym roku - zaskakiwani nagłym brakiem kontaktu ze światem.

— Informacje o zamykaniu określonych odcinków na kilka godzin będziemy zamieszczali w internecie i na tablicach ogłoszeń w poszczególnych wsiach — zapewnił kierownik. 

Wykonawcę teraz bardzo goni czas, bo unijne pieniądze, które płyną na tę inwestycję powinny być rozliczone do końca roku. 

gog
[gallery=4]42253[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama