Reklama

Nasze dzieci są otyłe? "Problem jest poważny"

15/02/2012 19:20

Problem jest poważny. Dodatkowe kilogramy u dzieci mogą skutkować w przyszłości chorobami kręgosłupa, cukrzycą, nadciśnieniem. Ja na początek chciałbym zdiagnozowania sytuacji w Elblągu.
 — mówi Anton Czyżyk, dyrektor CSE Światowid oraz radny miejski Platformy Obywatelskiej, który podczas ostatniej sesji poruszył problem otyłości dzieci.



— Na wtorkowej sesji Rady Miejskiej poinformował Pan, że co szóste dziecko ma nadwagę i zaproponował stworzenie długofalowego programu walki z dodatkowymi kilogramami u dzieci. Skąd Pan wziął te dane?

— Przed trzema laty prowadziliśmy zajęcia taneczne dla dzieci, w oparciu o pieniądze z Ministerstwa Sportu. Wtedy zetknąłem się z informacjami o rosnącym problemie otyłości u dzieci. Podobny program jest teraz realizowany w Gdańsku. Tam zaczęto nagłaśniać, czym grozi nadwaga u dzieci, jakimi przewlekłymi chorobami. Problem jest poważny. Dodatkowe kilogramy u dzieci mogą skutkować w przyszłości chorobami kręgosłupa, cukrzycą, nadciśnieniem. Ja na początek chciałbym zdiagnozowania sytuacji w Elblągu.



— Co, Pana zdaniem, jest przyczyną nadwagi u dzieci?

— To złożony problem. Przede wszystkim dzieci mają za mało ruchu. Ubolewam, że tak często rodzice zwalniają swoje pociechy z lekcji w-f. Poza tym świat mocno posadził dzisiaj dzieci przed komputerem. Do tego dochodzi "dieta": cola, chipsy, batoniki - z tym wiąże się również kwestia produktów sprzedawanych w sklepikach szkolnych. W niektórych szkołach stoją nawet automaty z niezdrową żywnością, czy napojami.
Tymi problemami trzeba się zająć już dzisiaj, żeby za kilka lat media nie alarmowały o epidemii otyłości, jak to się dzieje w wielu krajach wysoko rozwiniętych.



— Jak należałoby walczyć z tym zjawiskiem?

— Na początku należy zdiagnozować, z jak poważnym problemem mamy do czynienia w naszym mieście i rozpocząć akcję informacyjną, profilaktyczną. Sądzę, że trzeba powołać zespół, w jego skład weszliby lekarze, psycholodzy, pedagodzy, nauczyciele. Ich zadaniem byłoby uświadamianie rodziców o skutkach nieodpowiedniej diety i braku ruchu.
 Niewykluczone, że należałoby również edukować... edukatorów. Może to nie jest nagminne, ale wciąż słyszy się, że dzieci na lekcji w-f mają zajęcia "na macie", czyli macie piłkę i róbcie co chcecie. Może to właśnie brak ciekawych zajęć zniechęca dzieci do ćwiczenia na lekcjach? Jako trener tańca wiem, że cały czas trzeba się szkolić, poznawać nowe metody pracy. Może trzeba zadbać o edukację nauczycieli?



— W sytuacji, gdy miasto szuka oszczędności, znajdą się pieniądze na ten cel?

— Na początek wiele nie trzeba. Należałoby opracować ulotki informacyjne, a rodziców można uświadamiać podczas spotkań w szkołach, czy poprzez media.



— Jako trener tańca propagowałby Pan właśnie tę formę ruchu?

— Każda forma ruchu powinna być propagowana. My i tak "przerabiamy" dużo dzieci, bo jedne roczniki odchodzą, a zastępują je kolejne. I my nie selekcjonujemy dzieci, a proszę zobaczyć jakie sylwetki mają tancerze. Nie mają zbędnych kilogramów, problemów z kręgosłupem.
rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama